Biegający pijący i biegające wielbłądy

 

Każda osoba biegająca zna pewne stałe i zdawałoby się niezmienne prawa i zasady obowiązujące podczas realizacji naszej tup pasji. Jedną z najważniejszych, niemal jak pacierz przez wierzących i praktykujących powtarzaną, jest info: że w czasie biegania musimy pić, nawadniać się i uzupełniać płyny. I to nie mówimy tutaj tylko o samej wodzie, ale każdy szanujący się biegacz na trasie wciąga izo, niemal jak alkoholik wódkę. Z pewnością jest w tym dużo racji i prawdy, bo płyny i elektrolity

Czytaj Dalej ->

Biegacz Amator trafiony prawem Murphy’ego

 

Na początku jak zawsze w tym miejscu i czasie. Damianie z pewnością masz rację, tym bardziej, że używanie telefonu do mierzenia czasu i kilometrów z Endomondo niesie za sobą pewne zagrozenia, o czym w tym wpise właśnie będzie. Z reguły nie jestem typem przesądnym i z moja wiara w przeznaczenie, los, objawienia i inne takie cuda niewidy bywa generalnie bardzo ograniczona, ale za to w złośliwość rzeczy zwykłych i prawa Murphy’ego wierzę już znacznie bardziej. Dla osób, które nie spotkały się jeszcze z tym określeniem

Czytaj Dalej ->

Czas odrobić biegowe zaległości.

Ostatnie dwa dni, co z pewnym zawstydzeniem muszę przyznać, były pozbawione biegania. Od piątku do soboty mieliśmy naszą wewnętrzną tym razem imprezę integracyjną. Do samej imprezy zapewne jeszcze w przyszłym tygodniu w jakimś tekście wrócę, natomiast dzisiaj chciałem się zatrzymać na ścisłej tematyce mojego bloga, czyli o bieganiu. 

Niestety ostatnie dwa dni z przedstawionego powyżej powodu, to była biegowa pustynia. Oznacza to, że ani w piątek ( co akurat normalne, bo zawsze mam  w piątek

Czytaj Dalej ->

Zaczynamy drugi szczyt biegowego sezonu,

Od paru lat możemy śmiało napisać, że biegowy sezon trwa cały rok. Nie ma tego co kiedyś, w czasach gdy biegów zorganizowanych było jak na lekarstwo, a odbywały się głównie wiosną i jesienią, a zima i lato były coś jakby martwymi porami. Nie wiadomo, a może wiadomo dlaczego, ale wtedy mniej chciało się biegać. Z kolei wiosną i jesienią zawsze był wysyp zarówno biegających, co powodowało większą ilość pragnących zaspokoić ich potrzeby imprez tuptających.

Od kilku lat, wraz z przyrostem

Czytaj Dalej ->

Urok biegania w parze

Muszę przyznać, że w zdecydowanej większości przypadków, kiedy ruszam na trening biegnę sam. Mam moje biegowe ścieżki i tuptam sobie na nich trzymając się swojego utartego schematu.

Kilka  razy w czasie treningu czy zawodów zdarzyło mi się pobiec w parze z drugą osobą i to nie na moich ścieżkach biegowych. No i muszę przyznać, że ma to w sobie dużo uroku. Przede wszystkim jest to dla nas dodatkowa motywacja. Można śmiało napisać, że w czasie takiego biegu jedna strona drugą ciągnie, nawet

Czytaj Dalej ->

Jak można połączyć bieganie z pracą

Na początku jak to zwykle bywa, kiedy jest ku temu okazja. No Marku, trzeba Tobie przyznać, że pobawiłeś na finiszu w husarię, ale więcej w tekście.

Chcąc odpowiedzieć  na postawione w tytule pytanie, czy raczej narysowany problem chciałbym się posłużyć konkretnym wczorajszym przykładem. Jak już parę razy pisałem pracuję w agencji eventowej, więc mogę śmiało napisać, że jesteśmy obecnie w kulminacyjnym momencie szczytu sezonu imprezowego o podłożu piknikowym. Gdzie się obrócić, tak

Czytaj Dalej ->

Jak to jest z logiką osób biegających

Ostatnio na facebook wpadł mi przed oczy króciutki tekst, na temat naszej biegowej logiki. Nie pamiętam dokładnie, jak to leciało, ale w skrócie można to streścić w jednym zdaniu, że: niby jesteśmy tacy praktyczni, logiczni, konkretni, a jednak jakąś tam kasę płacimy, by zapisać się na bieg, czasem do tego na drugi koniec Polski, albo i jeszcze dalej jedziemy, opłacamy noclegi, następnie wypluwamy płuca, często cierpimy niemiłosiernie, tylko po to, by dostać kawałek medalu o wartości od kilku

Czytaj Dalej ->