Pięć lat minęło

Właśnie uświadomiłem sobie, że od czasu, kiedy dopadła mnie moja biegowa pasja minęło pięć lat. Tak jest to już pięć lat. Muszę przyznać, że kiedy zostałem zarażony nigdy nie myślałem, że tak to się rozwienie. Ot, myślałem, że od czasu do czasu jakąś piątkę sobie gdzieś pobiegnę i to będzie wszystko. I te moje pierwsze treningi, to były takie biegowe popierdółki. Zresztą cel wtedy był jeden. Chciałem przebiec bieg z klasą i on był moją pierwszą startową motywacją, która

Czytaj Dalej ->

No to sobie pospacerowaliśmy

Wczoraj wieczorem moja żona namówiła mnie,by pójść o godzinę 9 wieczorem na spacer do parku Adama Mickiewicza, gdzie ku mojemu ogromnemu zdziwieniu okazało się, że było tam ponad 10 tysięcy także spacerujących Poznaniaków. Jeszcze bardziej się zdziwiłem, kiedy okazało się, że wszyscy mieli przy sobie świeczki, latarki oraz inne  świecące precozja. Jakimś cudem okazało się, że w torbie, którą wręczyła mi moja szanowna małożnka było pięć świeczek i jeszcze dwie latarki.

Muszę przyznać,

Czytaj Dalej ->

Biegi lepsze, biegi gorsze

Muszę przyznać, że nie spodziewałem się, że mój wczorajszy wpis o jubileuszowym  tuptaniu, który Robert dłużej znany z okazji swojego 400-setnego biegu zorganizował wywoła aż takie emocjonalne komentarze. Oliwy do ognia dodał Globus, który stwierdził, że darmowe biegi wcale nie muszą być dobre, bo kiedyś był parkrun na lodzie, a na półmaratonie na Wartostradzie się zgubił. Odpowiedzi innych, zaangażowanych w rozmowę czyli Roberta dłużej znanego, Marka, Andrzeja myślę, że na tyle rozwiały

Czytaj Dalej ->

Bieganie w 3 tygodnie po porodzie to wcale nie powód do chwały

Muszę przyznać trochę ze wstydem i kierowaniem się brakiem znajomości ogranczeń ludzkiego organizmu, że nasz męski zachwyt nad biegającą panią, która 3 tygodnie po porodzie przebiegła parkrun nie do końca był na miejscu. A chwalenie naszej biegaczki i stawianie jej za przykład był spowodowany brakiem znajomości reakcji kobiecego ciała na tego typu obciążenia. Jak napisała w komentarzu pani, matka, biegaczka, położna:

„ To nie jest rekord, to nie jest ikona, tu nie ma co podziwiać, to zwykła

Czytaj Dalej ->

Czy bieganie to intuicyjna czynność ?

Na początku jak zawsze w tym miejscu i czasie. Robercie dłużej znany, dla Ciebie jest to rzecz oczywista, Ty zawsze biegałeś z prawidłową sylwetką, układem rąk i innymi drobiazgami wpływającymi na maksymalne wykorzystanie ludzkiego ciała, więc dla Ciebie to rzecz jasna i oczywiście. To dla Ciebie i Tobie podobnych prawie zawodowców nihil novi, jak nasi przodkowie krzyczeli. Ale dla takich amatorów czystej wody, jak ja, a uwierz, że jest nas wielu, są to rzeczy nowe, nieznane i w pewien sposób zachwycające.

Czytaj Dalej ->

Samobójstwo, to nie jest rozwiązanie

Na początku, jak zawsze w tym miejscu i czasie. Robercie później poznany i Dariuszu, wpływ balastu wagowego na nasze możliwości tuptające jest i będzie duży i tego nie jesteśmy w stanie uniknąć. Są może talenty biegowe wrodzone, którym żadna waga biegowa nie przeszkadza w osiąganiu super wyników, ale większość z nas takimi tuptającymi samorodkami raczej nie jest. Ola oczywiście masz rację, że samo bieganie nie kosztuje. W mniejszy czy większy sposób kosztowna jest otoczka, oraz to wszystko

Czytaj Dalej ->

Śmierć o której się nie mówi

Jak wspominałem w sobotę byłem na osiemnastce córki w Domu Studenckim Maćko. Mieliśmy tam wynajętą salkę i była super zabawa. W zasadzie była super do godziny 20.30. Wtedy przed oknami naszej Sali ( byliśmy na parterze) ujrzałem leżącego na plecach młodego człowieka, dookoła którego nachylało się dwóch innych młodzieńców. Po chwili podszedł do nich jeden znajomy, z którym byliśmy na tej zabawie. Nagle  błyskawicznie  przykląkł przy młodzieńcu i zaczął do reanimować. W chwilę później

Czytaj Dalej ->