Najpierw bieganie, a potem świąteczne śniadanie,

Na początku jak zawsze w tym miejscu i czasie. Masz rację Robercie później poznany biegać, a potem jeść, ale do tego tematu zaraz przejdę.Dzisiaj rano zerwałem się z łóżka w okolicy 6 rano. Wiem, że to zboczona pora na wstawanie w czas świąteczny, czego potwierdzenie był miarowy oddech śpiącej reszty rodziny. No cóż, jak oni śpią, to ja wstaję i cichutko tup, tup na Cytadelę się udaję.

Czytaj Dalej ->

Strach przed bieganiem

Już parę lat temu jeden z dziennikarzy poczytnej gazety zamieścił w swoim artykule złotą myśl: „ Wy, fajni biegacze! Wy, którzy oddajecie swoje dusze fałszywym bożkom, Wy którzy budujecie pseudo ideologie wokół masowego sportu. Wy spokoju nie zaznacie, a podskórnie będąc świadomymi pustki waszych przekonań, coraz mocniej gardzić

Czytaj Dalej ->

Waga – największy biegowy motywator

W tym roku, jak już parę razy wspomniałem zdarzyło mi się trochę “przestojów” biegowo-treningowych. Było to spowodowane różnymi czynnikami: a to uraz, a to brak czasu, a to pewna niechęć biegowa. Można to podsumować krótko: najbardziej popularne antybiegowe demony, które dookoła nas potrafią krążyć. No i miałem spore problemy, by zmusić się znowu do stałego, regularnego treningu i wbić się w mój wyrobiony przez ostatnie lata codzienny nawyk tuptający.

No i tak się zastanawiałem,

Czytaj Dalej ->

Biegi w wersji hardcore

Wraz z rozwojem biegowej pasji, przybywa coraz więcej pomysłów, by wzbogacać propozycję imprez o coraz to nowe wyzwania. Nie wystarczają już biegi na standardowym, że tak napiszę, klasycznym dystansie czyli pięć, dziesięć kilometrów, półmaraton czy nawet maraton. Oj nie, to już dla sporej grupy tuptających jest za mało. Dlatego dla szukających poważniejszych, dystansowych wyzwań wprowadzono różne biegi ultra. Ale szybko się okazało, że samo bieganie dla wielu

Czytaj Dalej ->