Dwa miliony odsłon w rok czyli magia SM

Dzisiejszy wpis będzie trochę refleksyjny. Bloga prowadzę już ponad 5 lat. Pierwsze cztery lata tkwił on na Onetowskiej platformie blog.pl. Jednak, kiedy w styczniu zeszłego roku Onet zlikwidował platformę, dzięki wielkiej pomocy informatyczno-internetowego magika w naszej firmy udało się przy zachowaniu wszystkich wcześniejszych wpisów, czyli bez strat przenieść na nową, czyli obecną odsłonę mojego bloga.

Stare, nowe początki nie były lekkie Nie ulega żadnych wątpliwości, że dla nas wszystkich, którzy prowadzimy blogi,

Czytaj Dalej ->

Czy warto robić w bieganiu przerwy?

Muszę przyznać, że ten weekend pod względem biegowym to będzie raczej pustynia połączona z kaplicą. Dzisiaj z racji, że piątek wiec moja klasyczna, stała tygodniowa przerwa. Jutro mamy imprezę firmową, więc w biurze trzeba się trochę wcześniej pokazać, by wszystko ogarnąć, więc parkrun trzeba będzie sobie odpuścić. Z kolei w niedzielę, po nocnych hmm czuwaniach butelkowych raczej trudno będzie się zmusić, by ruszyć w treningowy tan.

Dlatego więc zakładam, że cały weekend będzie bezbiegowy. Jest oczywiście opcja,

Czytaj Dalej ->

Jak to jest z tym sezonem biegowym

Zgodnie z wczorajszą zapowiedzią chciałbym się zatrzymać na rozważaniach związanych z sezonem biegowym. Jak to z nim jest, kiedy się zaczyna, kiedy kończy, czy może jednak obecnie trwa cały rok.

Pierwsze pytanie na które musimy sobie odpowiedzieć: czym charakteryzuje się sezon biegowy: ilością biegów zorganizowanych, czy może liczbą osób biegających. Kiedyś było prosto i jasno. W zasadzie osób biegających dla samego biegania praktycznie nie było, a ci co biegali startowali w nielicznych biegach zorganizowanych. Kiedyś

Czytaj Dalej ->

Budowanie biegowej formy

Wbiegamy w powoli w szczyt sezonu biegowego. Chociaż z drugiej strony śmiało możemy napisać, że biorąc pod uwagę ilość i rozłożenie imprez biegowych w roku, to sezon na bieganie trwa cały rok. No, ale w podświadomości tkwi, że ten główny sezon trwa od końca marca do października z dodatkiem na 11 listopada. No, ale to jest temat na osobne dywagacje. Może jutro do tego tematu wrócę.

Na razie mamy nasze biegowe szczytowanie, co oznacza, że powinniśmy być już na szczycie naszych biegowych możliwości. W ogólnie akceptowanym

Czytaj Dalej ->

Miasto moje widzę rozbiegane

Kiedy zacząłem biegać, a było to prawie 7 lat temu ( zacząłem biegać w sierpniu 2012), to takie masowe tuptanie dopiero się rozwijało. Mieliśmy trochę biegów zorganizowanych, w tamtym roku w Polsce wystartował parkrun z pierwszymi, o ile dobrze pamiętam czterema, albo pięcioma lokalizacjami ( Gdynia, Gdańsk, Łódź, Poznań i chyba jeszcze jedno miasto, ale nie jestem pewien), ale generalnie szału nie było. Głównymi imprezami biegowymi w naszym mieście był maraton, półmaraton, bieg sylwestrowy, maniacka dziesiątka, bieg

Czytaj Dalej ->

A kiedy dopadnie cię meta

Dzisiaj jeden z największych biegów charytatywnych Świata. Muszę przyznać, że zastanawia mnie ilość dostępnych w ramach akcji lokalizacji. Oficjalne media, kiedy piszą o lokalizacjach, to podają np. 12 jak podał Dziennik.pl sprzed dwóch dni powołując się na Polską Agencję Prasową. Z kolei w Wikipedii mamy napisane, że są 33 lokalizacje na całym świecie. I chyba faktycznie tych głównych, z realnymi samochodami biegów mamy pewno 12 na świecie w tym jedną w naszym kraju. Ale obecne możliwości techniczne i informatyczne

Czytaj Dalej ->

Biegowy smak masochizmu

Sobota, wczesna godzina – okolice szóstej rano. Człowiek rozleniwiony po prawie całym wolnym tygodniu, albo zmęczony po bardzo pracowitym – w zależności jaki tydzień za nami. Śpisz sobie smacznie w łóżeczku, sennymi rozkoszami karmiony, a tu nagle budzik: wstawać, wstawać czas pobiegać. Cytadela na nas czeka. I takie pierwsze odczucie: „ czy cię poje… porypało?” W sobotę, kiedy możesz sobie pospać, wypocząć ty bez żadnego przymusu zawodowego czy rodzinnego wstajesz tylko po to, by pojechać na parkrun i głupie

Czytaj Dalej ->