No to ruszam do Krakowa

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Macieju masz rację, wyprawy biegowe są kosztowne, ale każda pasja się wiąże z takim czy innym wydatkiem. No  chyba, że dla kogoś pasją jest oglądanie samochodów z okna swojego domu. Też jest jakaś opcja.

Były w tym tygodniu zawirowania, załamania, wątpliwości, istny wodospad wahań nad którym szalał wicher biegowej namiętności próbując pobudzić to co zasnęło. No i wczoraj nabiegło moje drugie biegowe ja i walnęło mnie młotem pneumatycznym

Czytaj Dalej ->

Czas się zbierać na Cytadelę

No i rano otwiera się jedno oko i zerka nieśmiało dookoła na zasadzie, a „ a po cholerę ja się otwieram?” Do tego na chwilę otwiera się drugie i dosyć rzeczowo się odzywa do pierwszego „zamknij się”. No, ale sobota więc trzeba się zerwać i pędzić w moje ulubione cotygodniowe miejsce tuptających spotkań. Nie ma innego wyjścia muszę się zebrać, wstać i pojechać. Nie ma wyjścia  muszę pojechać. Może nawet nie do końca muszę, ale raczej chcę. Dzisiaj znowu inna wersja parkrun. Raz

Czytaj Dalej ->

Raport z wybiegania

Dla każdej osoby biegającej, która  trochę poważniej do różnych startów zorganizowanych podchodzi jasnym jest, że wybieganie stanowi nieodłączny element biegowego przygotowania. W zależności od tego do czego się przygotowujemy nasze wybiegania mogą być dłuższe lub krótsze. No właśnie nasuwa się pytanie: jak długie powinno tuptanie, by można je uznać za wybieganie i jakim tempem robione? Przyznam szczerze, że przebiegłem się trochę po biegowej literaturze,  bo innych tuptających blogerach

Czytaj Dalej ->

Świąteczny biegowy leń pokonany

Muszę szczerze, przyznać, że jak rano wstałem, to dopadł mnie taki biegowy leń, że ni cholery nie chciał puścić. Wczoraj w wigilię, zgodnie z rozpiską biegową miałem dzień wolny. Oczywiście nie licząc biegania z talerzami i innymi pokarmami na stół i z powrotem. No, ale dzisiaj nie ma że boli zgodnie z otrzymanym planem 2 godziny tuptania. Może na spokojnym rytmie, ale zawsze dwie godziny. A tu stół zastawiony, goście się tłoczą, do kogoś gdzieś się jedzie i jak tu wygospodarować te dwie

Czytaj Dalej ->

Jestem uzależniony od biegania

Na początku, jak zwykle w tym miejscu i czasie. Agnes, co do usuwania nieaktywnych blogów, to chyba tylko ich autorzy mogliby to zrobić. Gdyż nigdy nie wiadomo kiedy znowu ich dopadnie wena pisząca. Sawku też jestem pełen podziwu dla osiągnięć Skowronków w NY i okolicach. W końcu Connecticut, to akurat były  i są okolice. Dziewczyny biegną, a w zasadzie śpiewają po bandzie. Dzisiaj wylatują, jutro będą w Poznaniu. Co oznacza, że kończy się ich wielka przygoda.

Czas każda czy każdy z nas powinien

Czytaj Dalej ->

Optymalne tętno w czasie biegania plus ekstras z Carnegie Hall

 

Jak już nie raz pisałem, ostatnio biegam zgodnie z rozpiskami. Oprócz rozpisek, gdzie mm napisane ile kilometrów, czy raczej teraz ile minut jakim tempem mam biegać. Do tego dobiegło jeszcze zalecenie związane z mierzeniem tętna. Czyli np. jakiś czas jednym, spokojnym tempem, a potem różne przyśpieszenia i inne takie. Tak się dosyć długo zastanawiałem, jak to powinno wyglądać w porównaniu jak wygląda u mnie. Na stronie: http://www.runners-world.pl/trening/Jak-obliczyc-swoje-tetno-maksymalne-i-wyznaczyc-zakresy-treningowe,4959,1

Czytaj Dalej ->

To moje szalone tętno

Na początku, jak zwykle w tym miejscu i czasie, czyli wiadomo o co biegu. Marku, Robercie wcześniej oraz później poznany faktycznie nie jestem na czasie z Minionkami, ale tak czasem bywa. Co do wystąpienia na parkrun, w stroju jak gościu z gitarą, to mnie Marek nie kuś, bo kiedyś może zaszaleję. Sławku masz rację super przygoda, na którą ciężką pracą sobie zasłużyła.

Zresztą wczoraj na treningu zdarzyło mi się zaszaleć. Jak pisałem już nie raz obecny mój plan treningowy jest układany przez

Czytaj Dalej ->