Gdy sobotę wolną czuję, to na parkrun się kieruję

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Diablesky spokojnie przybiegnie czas na biegową motywację. Jak już o tym myślisz, to wcześniej czy później Ciebie złapie, ale nic na siłę,

Mogę napisać, ze ten typ ( znaczy ja) czasem z rymami tak ma, że chcąc nie chcąc tłumnie je układa. Może to z powodu obciążonego zawodowo długiego weekendu, tworzą mi się w głowie rymy nie najwyższego może rzędu. Jak napisałem w tytule sobota akurat wolna, więc na parkrun moje ciało gna, bo w przeciwnym razie nikt się nie dowie, jakie mi czasy szykują Bogowie. Ostatnia fraza, to oczywiście przeróbka klasyka.

Podobnie, jak w zeszłym tygodniu na miejsce zbiórki częściowo dobiegłem, częściowo dojechałem, a znalazłem się tam gdzie należy zgodnie z planem. Jak zwykle przywitanie ze znajomymi i nadbiegł czas udania się na miejsce startu. Tutaj jak zawsze słowo wstępne przez wodza prowadzącego wygłoszone, specjalne przywitanie dla debiutantów, czyli typowa, rodzinna atmosfera. Co prawda w momencie startu zmienia się w lekko podpaloną formę rywalizacji, bo ten chce tego wyprzedzić, tamta innego, a tamten goni za tamtą, nie wnikajmy zbytnio w szczegóły jakie ekstra powody nim kierują.

No, ale nad wszystkimi panuje jeden wielki duch radości z powodu naszego cotygodniowego biegowego święta. Podobnie, jak w ostatnich tygodniach tuptałem sobie spokojnie Gallowayem, ale przy okazji śniło mi się znowu najlepszy tegoroczny czas poprawić. Aby tego dokonać jak zawsze wybrałem sobie kogoś, kto biegł przede mną i starałem się do niego, czy do niej dystansu nie tracić. Robiłem to dzisiaj tak dyskretnie, że zapewne pani nie wiedziała, ze za nią biegnę. No cóż my faceci tak mamy, że zawsze za kobietami biegamy, a czasem by nie mówić za wiele, robimy to jako cisi wielbiciele. Może więcej nie napiszę, bo jeszcze mnie czekało domowe bieganie przed goniącą patelnią. A w zasadzie uciekanie,

No, ale dzięki pani znowu czas udało się na mecie poprawić. Może nie była to jakaś rewelacyjna tym razem poprawa, tylko niecałe dziesięć sekund, ale progres jest stały, a to cieszy. Potem jeszcze po parkrunie biegiem do domu i mogę już myśleć o długim, pracowitym weekendzie.


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o