Nie biegam bo…

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Robercie wcześniej poznany, ciekawe daty podałeś. Czyżbym czegoś o zmanie terminów parkrun nie wiedział? 

Ostatnio kilka osób, z którymi rozmawiałem czy w realu, czy w necie mówiło mi , że nie będą biegali, bo…. no właśnie i tutaj podbiegamy do tematu z drugiej strony. Już hektolitry atramentu napisano wszędzie gdzie się da i nie da dlaczego biegamy, co nam to daje. Ale spójrzmy z drugiej strony. Jest zdecydowana większość naszego społeczeństwa, która nie biega i nie ma najmniejszego zamiaru biegać. W tym momencie należy zadać pytanie, dlaczego ludzie nie biegają, jeżeli w naszym odczuciu to jedna z bardziej…ok nie ważne, co jest ważne dla na tylko dla innych. Dlaczego ludzie nie biegają?

Pierwszy powód jest całkowicie rozumiały: mają inną pasje, nie związaną z aktywnością fizyczną. Wolą grać w szachy, układać bierki, zbierać znaczki, ok rozumiem ich wybór ich prawo. Co prawda w przypadku wielu pasji bieganie się bardzo przydaje, bo jak to jakiejś unikalnej kolekcji znaczków startuje dwóch filatelistów to dopadnie jej ten, który pierwszy dobiegnie. No, ale nie wgłębiajmy tak głęboko, bo może się okazać, że do każdej pasji bieganie stanowi jej piękne uzupełnienie.

No, ale są ludzie, którzy mają na wszystko wyj… i żadna aktywność ich nie rusza i koniec. Nie biegają bo nie czują weny, potrzeby, adrenaliny. Życie jest powolnym sączeniem z kielicha bytu aż do ostatniej kropli, bez konieczności ruszania się z fotela czy z tapczana. I nie będą biegać, bo nie, bo nie chcą, nie lubią, nie tolerują aktywności. I co możemy im powiedzieć? No cóż życzyć szczęścia w przetrwaniu życia tak jak Istota Tworząca ich stworzyła, bo lubią w tej postaci tkwić, bez konieczności zmian w życiu. No cóż mogę napisać? Powodzenia i żyjcie jak wam wygodnie. Takie życie dla samego życia, trwania i istnienia też ma coś w sobie. Powodzenia. Niech się Wam żyje. Mam tylko nadzieję, że mają samochody i nie muszą od czasu do czasu gonić tramwajów. Jest także opcja pośrednia. Są i tacy, którzy może by chcieli i biegać, ale zawsze coś stanie na drodze. A to za zimno, a to za ciepło, a to za sucho, a to deszcz, śnieg, grad, bo każdy powód jest dobry, by nie biegać. Nasze zupełne przeciwieństwo, bo dla nas każdy powód jest dobry by biegać. No cóż każda osoba posiada na świecie swoje drugie anty ja. No cóż jak lubimy żyć wśród wymówek…

Tak na marginesie, sam przez zdecydowaną większość mojego życia nie biegałem i uważałem tuptanie za głupotę. Po moim przykładzie widać, że nigdy nie wiemy, jak nam priorytety życiowe mogę się nagle przestawić. Tak sobie myślę, jakie jeszcze można znaleźć powody by nie biegać. Najprostszy i oddający sedno wszystkiego to taki, że nie biegam bo nie. I ch.j. I myślę, że w tym tkwi sedno wszystkiego. Można traktować życie jako do ch.ja i jak komuś w tym dobrze… Chciałbym, aby w tym miejscu było jasne. Nie krytykuję osób, które nie biegają. Wręcz przeciwnie, doskonale je rozumiem, bo sam przez zdecydowaną większość mojego życia byłem po także po ich stronie barykady. Ale kiedyś stanęłem przed lustrem i powiedziałem sobie: coś w zyciu muszę zmienić. U mnie padło na bieganie. Ale nie biega tu o samo bieganie, tylko sam fakt. Jeżeli padło na takiego antybigacza jak ja, to znaczy nikt nie jest bezpieczny.


3 thoughts on “Nie biegam bo…”

  • 1
    ~Robert on Grudzień 19, 2017 Odpowiedz

    Wejdź na profil parkrun na fb, to są dodatkowe edycje świąteczne parkrun.

  • 2
    ~trener amator on Grudzień 18, 2017 Odpowiedz

    coraz bardziej wulgarny staje się Twój blog … brak mu poezji

    • 3
      ~Szanowna Małżonka on Grudzień 18, 2017 Odpowiedz

      To nie jest blog o poezji. To jest blog o wysiłku, radości, sukcesach i porażkach biegowych. I ch… 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.