Wojna dwóch ja

No i zgodnie z zasadami, że kiedy jest zima, to musi być zimno, najprawdziwsza w swojej mroźnej postaci pani zima z dziadkiem mrozem związek swój dzisiaj potwierdzili. Może to jeszcze nie jest taki stary, prawdziwy od którego rytmicznie szczęka się zębami, dziadek fundujący nam temperaturę grubo dziesięć minus, a nawet więcej, znaczy się mniej. Na razie to młodzieniec, ale jako że młodzieniec, to jurny i pełen wigoru swoją przenikliwością nas przeszywający. Dzisiaj, kiedy wróciłem do domu z myślą, że czas się przebrać i ruszyć to wchodząc do domu z pewną radością zostawiłem za sobą mroźny oddech. Kiedy już wszedłem, coś zjadłem i zacząłem się przebierać, by ruszyć na codzienny trening to się dopiero zaczęło.

Nagle, nie wiadomo skąd moją duszę i umysł rozdarł w połowie przepełnionym  zgrozą i oburzeniem okrzyk: „ czy ci się postosunkowało ( z znacznie bardziej wulgarnej formie), czy ten pusty mózg jeszcze myśli? Czy ty widzisz jaka jest temperatura? Minus 100 na dworze, a ty do pani trudniącej się nierządem idziesz biegać? Ja jestem tolerancyjny i wyrozumiały. Znoszę twoje biegowe fanaberie bez słowa i jakoś to wytrzymuję. Ale wtedy, kiedy jest normalnie i możliwie do zaakceptowania na dworze. Nawet kiedy w burzy biegasz jakoś to znoszę. Ale dzisiaj? Piekło prawie zamarza, a ty chcesz iść biegać? Nie zgadzam się, veto, nie ma, zostajesz, a w zasadzie zostajemy  w domu”.

To moje drugie, z zasady wygodne i nie lubiące utrudnień, wyzwań i problemów ja chyba z lekka się zdenerwowało samym pomysłem i postawiło zdecydowane nie. No i się zaczęło. Z racji, że nie jestem typem autokraty spróbowałem najpierw negocjować. Starałem się przekonać, że tak naprawdę, to jest super pogoda do biegania, że się rozerwiemy, będzie fajnie, cool i w ogóle i w szczególe. Odpowiedź był bardzo krótka. Że jeżeli chcę się rozerwać, to mogę się pobawić granatem. I wcale nie będzie cool, ale raczej cold, a tak naprawdę to frost i że mózg to już mi chyba zamarzł. No i niestety moje zbuntowane ja, ani myślało odpuścić. I co mi pozostało? Musiałem odrzucić precz moje demokratyczne spojrzenie na życie i moje drugie ja, zmienić się w tyrana i powiedzieć krótko: „ Nie ma dyskusji, nie podoba się trudno, masz przechlapane” Ja idę biegać, a ty sobie rób co chcesz, ale i tak raczej nie ma opcji byś został. Więc mordę w kubeł, bo za zamiast 10 kilometrów zrobię 20 i wtedy dopiero będzie mógł przeklinać. Precz zdemokracją. No i okazało się, że moje biegające ja jest dużo silniejsze od tego hmmm bardziej wygodnego i mogłem ruszyć na trening. Zresztą trudno, by nie było silniejsze, jeżeli ono jest aktywne, lubi wyzwania, a to drugie wręcz odwrotnie. A może to wygodnie przestraszone wizją dwóch dyszek wolało zamilknąć i nie ryzykować kolejnego boju. Kiedyś w średniowieczu w Anglii była wojna dwóch róż. Dzisiaj w Poznaniu toczyła się wojna dwóch ja. Ciekawe czy tylko w moim domu.


1 thought on “Wojna dwóch ja”

  • 1
    Magsa on Styczeń 22, 2018 Odpowiedz

    Haahaha. To drugie Ja czesto sie stawia i u mnie. Czasami niestety wygrywa! Brawa za determinacje!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.