Suma (prawie) wszystkich biegowych strachów

Muszę przyznać, że nie sądziłem, że wczorajszy post, a w zasadzie jego zajawka wrzucona na jeden z popularniejszych biegowych portali na Facebook spotka się z takim odzewem. Kilkunastu biegających wrzuciło swoje propozycję strachów. Kiedy zerknąłem na propozycje, to muszę napisać szczerze, że szczęka mi opadła. Nie sądziłem, że my biegający mamy aż obaw, fobii i innych takich potworów, które nad nami wiszą.

Większość z nas i co jest chyba słuszne obawia się wszelkiego rodzaju urazów i kontuzji. Tomek napisał, że szczególnie obawia się, że krzywo stąpnie i nogę zwichnie, Krystian kontuzji i przeziębienia, Krzysztof kłopotów żołądkowych, Ewa urazów związanych z Achillesem, a Adrianna zawałów. Praktycznie wszystkie możliwe urazowe zmory, które nad nami w czasie treningu, czy też biegu zorganizowanego wiszą. Ale lęki i strachy związane z urazami to jedno. Można napisać, że tak naprawdę stanowią one tylko preludium do symfonii czy też gamy innych horrorów nad nami wiszących. Panie w dużej mierze obawiają się różnych napastników, zboczeńców, łowców narządów i innych, którzy zgrozę podczas biegu przynoszą. Mamy lęk przed samochodami, motycklistami czy nawet rowerzystami, który nagle, acz niespodziewanie wyskoczyć na nas mogą. Muszę przyznać, że miałem wczoraj taką sytuację. Biegłem sobie chodnikiem, w pewnym momencie się zamyśliłem i biegłem jakby na pamięć. W końcu trasę dookoła domu, mam już na stałe w świadomości zapisaną. I nagle słyszę przed sobą ostry dźwięk dzwonka rowerowego. Muszę przyznać, że w ostatniej chwili uskoczyłem w bok przed szalonym rowerzystą. Ale nie tylko ataków ludzi się obawiamy. Boimy się zwierząt, które podczas treningu możemy spotkać. Mówimy tutaj o wilkach, dzikach czy nawet, a szczególnie jaszczurkach mordercach, czyli smokach skarłowaciałych. Boimy się także naszego organizmu, a szczególnie że nasze zwieracze od jedynki czy dwójki nagle poczują silne parcie. O ile z jedynką jeszcze damy radę ( szczególnie my panowie), to z dwójką już jest wielki problem. W końcu nie biega się z papierem toaletowym, a i gdzie nagle przysiąść na środku drogi, kiedy po ulicach miasta w biegu zorganizowanym nas przypili.

Można napisać krótko: co osoba biegająca, to ma swoje własne prywatne i osobiste strachy. Spora ich część w taki czy inny sposób się pokrywa, ale są i takie, które są nasze własne, indywidualne i tylko nam przypisane. Można napisać, nasze własne prywatne strachy i lęki.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.