Bieganie dla zdrowia, mody czy na pokaz

To, że Polaków ogarnął szał biegowy nie ulega żadnej wątpliwości. Takiego „wysypu” biegających, jaki obserwujemy w ostatnich latach nasz kraj jeszcze nie widział. Do tego setki, jeżeli nie tysiące biegów zorganizowanych. Nie ma weekendu, w czasie którego nie ma przynajmniej kilkudziesięciu startów w całym kraju się odbywających. „Problem” zaczynają zauważać także i nie biegający, którzy analizują by odpowiedzieć na pytanie: po co, na co i dlaczego. Niedługo zaczną powstawać całe opracowania naukowe oraz próby wykorzystania potencjału biegających do jakiś wyższych celów.

Szaleństwo biegowe różnie jest oceniane przez osoby, które nie biegają. Wszyscy próbują odpowiedzieć na to wieczne pytanie, a w zasadzie pytania, które postawiłem parę wersów wyżej. Elaboratów na temat co nam daje bieganie stworzono ich tyle, że nie zamierzam ich powtarzać. Wiadomo, że motywem przewodnim jest zdrowie, chociaż z tym tak naprawdę różnie bywa i w zależności od biegowego zaangażowania czasem się okazuje, że wcale nie jest ta różowo z tym zdrowiem i bieganiem. Wiadomo, że jak jest szał, to jest to w jakiś sposób związane z modą na bieganie, która bez wątpienia obecnie panuje. Bieganie jest modne, jako pewna forma uzależnienia, podobnie jak kiedyś było modne palenie, czy inne formy takiego czy innego spędzania czasu. Tak trochę na zasadzie: cała Polska biega, to biegam i ja. Proste przesłanie, które wielu z nas przyświeca. I nie ma w tym nic złego, bo moda na różne rzeczy była, jest i zawsze będzie.

Ostatnio ktoś mi napisał krytyczny komentarz, że biegamy na pokaz. Oczywiście w sensie negatywnym, że to płytki szpan. A ja sobie dumam, co w tym złego, że ktoś biega na pokaz? Że chce pokazać innym, że on też biega, a jak on biega, to znaczy, że każdy może biegać. Odpowiem krótko: i bardzo dobrze, że ktoś biega na pokaz. Bo tak jak napisałem, tu nie chodzi tak bardzo o to by pokazać, że jak wszyscy to ja też, tylko wręcz ukazanie, że jak ja, to znaczy że każdy. I kto wie, czy osoby, które atakują biegających tak naprawdę nie boją się, że one też by mogły zacząć biegać i w ten sposób odrzucają od siebie myśli, o możliwych zmianach w swoich życiu. Bo z jednej strony dążymy do zmian, a z drugiej strony boimy się ich, że coś zmienią w tym wygodnickim życiu, które obecnie prowadzimy. Dlatego tak naprawdę, jak dla mnie nie ma żadnego znaczenia dlaczego ktoś biega i jakie ma motywacje. Ważne, że postanowił czy postanowiła zmienić coś w życiu i wyrwać się z skorupy, w które tak łatwo zgnuśnieć. A dlaczego, po co i na co? A członek to kogo obchodzi. Każda osoba ma swoje indywidualne motywacje. Nic nikomu do tego. I to by było na tyle w temacie biegania na pokaz.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.