Igrzyska czy Olimpiada?

No i rozpoczęliśmy kolejne Igrzyska Olimpijskie. Impreza, która uważna jest za najważniejszą imprezę nie tylko sportową naszego świata. No i tutaj pytanie, jak powinniśmy mówić: Igrzyska czy Olimpiada, jak powinniśmy nazywać tę imprezę. No i tutaj nasuwa się jeszcze jedno pytanie: czy powinniśmy dopasować się do obecnej, wszechobecnej nowomowy, czyli upraszczania czy wręcz takiego niechlujnego podejścia do naszej mowy. Takie „ nara”, „zoba” czy innych takich uproszczeń, które są takie obecnie modne. Ja osobiście jestem typem raczej takim trochę „starodawnym”, który nie przepada za tymi współczesnymi, zasadami mówienia. W końcu do dinozaurów „ nara jaszczur” się nie mówiło.

No i już wracam do istoty wpisu: jak powinniśmy mówić: Igrzyska czy Olimpiada? Jeżeli chcielibyśmy się trzymać zasad starożytnych, czyli kiedy to wszystko się zaczęło, to powinniśmy mówić Igrzyska. W Starożytnej Grecji Olimpiada to był czteroletni okres między Igrzyskami. Czyli Igrzyska to była główna „impreza”, a czas przygotowywaczy, czyli czteroletni czas codzienny to była właśnie olimpiada. Jak widać za naszych czasów się to wszystko popieprzyło. Oczywiście nie było wtedy Igrzysk Zimowych, ale to już inna bajka

O co biega z tymi Igrzyskami, co jest w nich takiego wyjątowego?

Jak podaje ciocia Wiki ( co by za dużo się nie rozpisywać) Oficjalnym mottem igrzysk jest łacińskie zdanie: Citius Altius Fortius, czyli Szybciej, Wyżej, Mocniej. Innym znanym cytatem opisującym olimpiadę jest zdanie: Najważniejszą rzeczą w igrzyskach olimpijskich jest nie zwyciężyć, ale wziąć w nich udział, podobnie jak w życiu nie jest ważne triumfować, ale zmagać się z organizmem. Wysłuchałem kilku, a może i kilkunastu wersji wersji hymnu olimpijskiego i wybrałem taką

https://www.youtube.com/watch?v=gub50IYo6XA

No, ale Igrzysk trwają nasi walczą i niech się dzieje. Za nami pierwsze rozdanie i niestety, ale ponownie zarozumiałość naszych komentatorów została bardzo okrutnie ukarana. Przed konkursem, po pierwszej serii wieszali medale na szyjach naszych zawodników. Po pierwszej serii byli wręcz przekonani o dwóch medalach dla naszych. Okazało się, że los nie lubi zarozumialców. Szkoda, że odbiło się to na naszych skoczkach, którzy zostali ukarani za zarozumiałość i niemal pewność siebie komentatorów. Chciałbym, żeby to nauczyło naszych gadaczy wreszcie pokory, ale obawiam się, że to nie jest możliwe. Jak słucham obecnego mamrotania pod nosem naszych komentatorów, to nie wiem czy śmiać się przy płakać. Tylko naszych skoczków żal. 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.