Biegać zgodnie z planem czy na żywioł

Nie jest dla nikogo z nas żadną wielką tajemnicą, że najważniejszym, ale i najżmudniejszym elementem naszej biegowej pasji jest ten stały i wieczny trening. Jest on jakby naszym stałym, czy też głównym biegowym posiłkiem, który daje nam moc i siłę do tego, co stanowi jakby ukoronowaniem naszej pasji, czyli startu zorganizowano. A nawet jeżeli nie startujemy nigdzie, to jeżeli naszą pasją jest bieganie, to znaczy że mniej, albo więcej razy w tygodniu treningowi biegowemu się oddajemy.

No ale, żeby nie było tak łatwo to nasz codzienny trening możemy realizować dwoma głównymi metodami, stylami, czy jak to kto chce nazywać. Zgodnie z zasadami biegowej sztuki biegowej i preferowaną przez zdecydowaną większość szanujących się biegających. Jedyny trening, który może dać nam wymarzone efekty, jest trening zgodny w daną rozpiską, planem, czy jak to się lepiej nazywa. Rozpiski czy też metody treningu możemy dostać od biegowych doradców, czy też trenerów, albo samemu znaleźć w sieci. Powiedzmy sobie szczerze w obecnej dobie wszech panującego Internetu znalezienie odpowiedniej rozpiski nie stanowi wielkiego problemu. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę odpowiednie frazy i można wybierać, przebierać i dopasowywać znalezione metody pod swoje potrzeby. Oczywiście taki ułożony i zgodnie z rozpiską realizowany plan biegowy z pewnością może na dać wymarzony wynik. Ale czy da to już inna bajka. Powiedzmy sobie szczerzy, tu nie tylko jest kwestia uporu i wytrwałości, ale także talentu. Nie każdy z nas go posiada, dlatego nawet jeżeli realizujemy plany treningowe, to może się okazać, że nie wiele nam to daje, a wyniki wcale nie są takie kolorowe, jakby się wydawało. I mimo że biegamy zgodnie z rozpiską, wyniki nasze są jakie są.

Dlatego też nie każdy z biegających biega zgodnie z rozpiskami. Można nawet napisać, że większość z nas odpuszcza sobie treningi rozpisane i biega zgodnie z naszą narodową naturą. Jaka jest ta natura? Wszytko zgodnie z zasadą: „ bo trzeba mieć fantazję”. No i biegamy zgodnie z fantazją i jak nas serce, dusza czy rozum w danym dniu podpowie. Raz nam powie by biegać szybciej, innym razem by wolniej, a jeszcze innym, by sobie dzisiaj i jutro odpuścić bieganie. Czy jest coś złego w bieganiu zgodnie z fantazją? Z pewnością szanse na osiągnięcie wymarzonego rezultatu spadają niemal do zera. Nasze wyniki będą jakie będą. No, ale nie musimy się do niczego zmuszać. W zasadzie to nic nie musimy. Biegamy bo chcemy i kiedy nam się chce. A wyniki, czasy, rezultaty i przełamywanie barier? A kto się takimi wielkimi sprawami interesuje? Bieganie ma być dla przyjemności, a nie dla jakiego czasu, czy musu. A te nasze rezultaty będą, jakie będą i nikomu, oraz niczemu nic do tego. I tak nigdy nie będziemy bili rekordów czy też zdobywali medali. O wielkie gacie też nie biegami. To po cholerę się wysilać i zbyt mocnym treningiem narażać na niepotrzebne kontuzje? Czy nie lepiej biegać na luzie i spokoju? Tak na zasadzie: wolniej pobiegniesz, dalej dobiegniesz? No i tu piesek pogrzebany i skowycze. Która z metod jest lepsza? Myślę, że nie ma reguły. Wszystko zależy od naszego samopoczucia w danym okresie Jeżeli chcemy łamać nasze granice, to jak najbardziej zgodnie z rozpiskami. Jeżeli chcemy odpocząć biegając dla przyjemności to tylko zgodnie z fantazją. Ona odpowiednio nasz poprowadzi.

Dlatego biegajmy ja chcemy i realizujmy, albo nie, kiedy nam się nie chce, nasze biegowe cele.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.