Bieganie- nasz odpornościowy puklerz

Muszę przyznać, że mój wczorajszy wpis o biegowym uciekaniu przed rakiem wyzwolił spore emocje. Zdecydowana większość była za, ale były osoby, co też normalne, które były przeciw postawionej tezie.. Jeden z tych za był dla wyjątkowo ważny:

Bardzo fajna inicjatywa. Biegam ponad 2,5 roku. W listopadzie 2017 okazało się że mam guza na nerce. W lutym tego roku miałem operację. Guz okazał się bardzo złośliwy, na szczęście nie zdążył dać przerzutów…. Żyję i dalej cieszę się bieganiem.” Napiszę krótko: Radek super, jesteśmy z Tobą Były jednak i komentarze przeciw. No i żeby było jasne: negowały osoby, które raczej nie biegają:

  1. Owszem aktywność fizyczna ma bardzo duży wpływ na nasze zdrowie… Ale przez sama aktywność nie uciekniemy przed rakiem. Stres odgrywa najważniejsza rolę we wszystkich jednostkach chorobowych. Nauczmy się nad nim panować i zwracajmy uwage na to co jemy. Dodatki do żywności działają kancerogennie, oczywiście nie wszystkie.
  2. Napisze ,pierdolenie sportowcy umierają na raka i dostają to dziadostwo….Mysle że to nieodkryte w 100 % choroba . Nerwy stres złe odżywianie itd …

      3.plus genetyka do tego

Specjalnie nie podałem nazwisk autorów komentarzy, gdyż nie o to chodzi tylko chciałbym się odnieść do samej ich treści. Oczywiście nie jest tak, że bieganie w 100 % nas zabezpieczy przed rakiem. Nie ma takiej opcji. Biegacze także chorują na raka, jednak proporcjonalnie z pewnością jest więcej osób nie aktywnych niż aktywnych. Jak podaje portal abczdrowie.pl

„Za mniej niż 20 proc przypadków nowotworów odpowiadają geny. W ponad 50 proc.sytuacji pojawienie się raka zależne jest od niewłaściwego stylu życia. Zmieniając go możemy zmniejszyć ryzyko zachorowania na nowotwór o 40-50 proc. – wyjaśnia w rozmowie z WP abcZdrowie dr Janusz Meder, onkolog. Zdaniem Medera, zapobiec rakowi może odpowiednia dieta, uboga w czerwone mięso i tłuszcz, a bogata w ryby. Zalecany jest codzienny ruch, przynajmniej pół godziny dziennie. Ważne jest unikanie nadmiernego opalania się.”

Co ciekawe wypowiedź ta stanowi jakby negację opinii amerykańskich naukowców, twierdzących, że rak to tylko geny, a aktywność nie ma żadnego na niego wpływu. Jednak wiadomo, że amerykańscy naukowcy propagujący styl życia oparty na religii frytki i big maca, raczej nie będą preferowali aktywności życiowych. Dlatego bliższa mi jest zdeydowanie opinia dr Medera. W moim odczuciu bieganie jest jakby puklerz, który chroni nas przed zdradliwymi strzałami wypuszczanymi przez króla Nowotwora, albo i innych strzelców chorobowych.. Oczywiście nie zatrzyma wszystkich, ale jeżeli z 10 wystrzelonych w stronę osób aktywnych, cztery nie przebiją puklerza, to jest dla mnie wyraźnym argumentem, dlaczego warto biegać

Na koniec jeszcze chciałbym się odnieść do jednego z głównych powodów zapadania na raka, który przedstawili moi adwersarze, czyli stres. Zgadzam się, że stres ma olbrzymi wpływ na zachorowalność. W takim razem trzeba znaleźć metodę walki ze stresem. Napiszę krótko: kiedy wracam do domu po ciężkim dniu, w olbrzymi stresie, przebieram się i ruszam robić moje kilometry, to stres rozpływa się, a w zasadzie odpływa w siną dal. Dla mnie najważniejszy jest jednak komentarz Radka, który stanowi jakby podsumowanie wszystkich podsumowań. 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.