Jak biegaczka planuje swoje wesele

Ostatnio na Facebook na koncie znajomej biegaczki znalazłem taki wpis;

Z radością zawiadamiamy, że Sławka i Damian (w niektórych kręgach znani jako Pingwin i Morświn) postanowili razem biec przez życie 
Uroczysty start Naszego Biegu nastąpi 1 września 2018 r. o godzinie 10:00 w budynku Wagi Miejskiej w Poznaniu (Stary Rynek 2)
Pakiet startowy obejmuje radość, wzruszenie i całą furę miłości 

Będziemy szczęśliwi, jeśli w tym ważnym dla nas momencie zdecydujecie się wesprzeć nas swoją życzliwą obecnością 

Będziemy też niezwykle wdzięczni, jeśli (zamiast tradycyjnego kwiatka) zdecydujecie się wesprzeć naszego Przyjaciela Rafała w jego walce o zdrowie: specjalna skrzyneczka przyjmie Wasze monety i banknoty – za co z góry dziękujemy całym sercem 

To co – wpadniecie? Zapraszamy serdecznie!!!

Sławka & Damian

Pędzony kronikarską potrzebą postanowiłem rozszerzyć trochę temat wysyłać do Sławki parę pytań, na które zgodziła się odpowiedzieć:

 

  1. Od jak dawna się znacie?

         Poznaliśmy się pod koniec kwietnia 2015

  1. Gdzie się poznaliście?
    Klasycznie – jeśli chodzi o warunki XXI wieku – czyli na jednym z portali społecznościowych 
  2. Kiedy postanowiliście być razem?
    To nie była miłość od pierwszego wejrzenia. Po kilku spotkaniach po zawarciu znajomości powiedziałam Damianowi, że nie będziemy nikim więcej niż kumplami. A on to zaakceptował i… nie odpuścił. Spotykaliśmy się by iść do kina, na bilard, na pływalnię – ba, nawet ryczałam mu w rękaw po kolejnym zawodzie miłosnym J W pewnym momencie spotykaliśmy się na tyle często, że ludzie zaczęli pytać nas, czy jesteśmy parą. Na co ja niezmiennie odpowiadałam, że nie, że się przyjaźnimy. Ale sama zaczęłam myśleć, co faktycznie we mnie siedzi. I stwierdziłam, że bez względu na to, czy jest dobrze czy źle, Damian jest zawsze gdzieś blisko mnie, a kiedy go nie ma – to mi go mocno brakuje. I kiedy w końcu i on zadał mi pytanie: „Czy my jesteśmy parą?”, to ja zapytałam: „A chciałbyś tego?” Chciał. Jesteśmy oficjalnie razem od maja 2017 roku.
  3. Jak to się stało, że podjęliście decyzję, że to jest to?

         Decyzję o małżeństwie podjęliśmy w lutym 2018. Można by powiedzieć, że to szybko, ale myśmy sprawdzili się już wcześniej, jako przyjaciele, a te kilka miesięcy                spędzone razem na „wyższym poziomie” tylko utwierdziło nas w przekonaniu, że pomimo różnic, które pozornie nas dzielą, nasze bycie razem ma sens i chcemy, by             było to w pełni oficjalne 

  1. Czy bieganie wpłynęło nas Wasz związek?
    Przede wszystkim: Damian, pomimo tego, że towarzyszy mi na większości zawodów, NIE BIEGA! On wspiera. On robi fotki. On pilnuje kurtki. On czeka na mecie i niepokoi się, kiedy mnie zbyt długo nie ma. On przybija piątkę, kiedy wreszcie docieram na linię mety. On uściska, kiedy ledwo żyję. Ma oficjalny tytuł Support Managera Ciastków i każda z nas cieszy się, kiedy jedzie z nami na bieg.
    Jego obecność na biegach na pewno pomogła nam się zbliżyć, lepiej poznać, wszystko mi mówi, że gdyby nie jego decyzja, że ma ochotę przejechać się ze mną na zawody (i kolejne, i następne…), to dziś nie szykowalibyśmy się do ślubu.
  2. Jak planujecie uczcić ślub?
    Na razie mamy zaplanowany mój ostatni panieński bieg: w ostatnią niedzielę sierpnia jedziemy razem na Murowaną Dychę. W dniu ślubu, pomiędzy uroczystością w urzędzie, a przyjęciem weselnym, mamy zamiar pojawić się na Cytadeli, razem z Jarkiem Koperskim, który w tym dniu będzie robił nam zdjęcia: parkrun jest ważny dla nas obojga i sesja zdjęciowa na pewno będzie miała pewne elementy biegowe. A dalej? Po południu przyjęcie weselne: spora część naszych gości to także biegacze – będziemy się bawić na całego!
  3. Macie jakiś start, w którym chcielibyście razem pobiec?
    Biegi generalnie wybieram ja, a Damian, w miarę możliwości jeździ razem ze mną. Lubimy wspólne wypady, najczęściej gdzieś w Wielkopolsce, ale ponieważ siedzi gdzieś w głowie myśl o Koronie Półmaratonów, to może w przyszłym roku więcej pojeździmy po Polsce?

No i co tu można dodać? Tak po biegowemu, ślub-ślubem, a bieganie musi się odbyć. Biegaczka planując ślub, o swojej pasji nie zapomni. Nasunęła mi się taka wizja biegnąca, czyli uciekająca panna młoda w welonie na parkrun-ie to byłaby atrakcja. A za nią we fraku mąż z aparatem. Natomiast tak poważnie: niech szczęście nigdy Was nie opuszcza.  Na koniec jeszcze jedna refleksja mi się nasunęła. Widząc, jak Damian wspiera Sławkę podczas jej biegania, z pewnością nie będzie musiała przysięgać: “będę z Tobą, dopóki bieganie nas nie rozłączy”. i to jest chyba najpiękniejsze. 


2 thoughts on “Jak biegaczka planuje swoje wesele”

  • 1
    Iza on Sierpień 9, 2018 Odpowiedz

    Obserwowalam ich w trakcie imprez biegowych. Nie dalo sie nie zauwazyc jak milosc sie miedzy nimi rodzila. I kiedy wreszcie pojawily sie oficjalne wiesci ze sa parą ucieszylam sie bardzo. Duzo milosci i wielu wspanialych przygód na wspolnej drodze.

  • 2
    Marek skoczek run (Marek Kościelniak) on Sierpień 9, 2018 Odpowiedz

    Miło mi było ich poznać zawsze wspieralem wspieram i bede ich wspieral . Wypatryje ich na zawodach gdyz zarażają dobrym optymizmem dlatego życzę im dużo miłości i miliony kilometrow razem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.