Poznań – tęczowe miasto

Wczoraj z lekkim zdziwieniem zauważyłem tramwaje i autobusy w Poznaniu ozdobione tęczowymi flagami. Do tego dzisiaj jadąc na parkrun główne ulice miasta także były nimi ozdobione. Gdzieś tam przeczytałem, że dzisiaj będzie piknik oraz przemarsz osób o różnych orientacjach. W teorii ma to być przeciw dyskryminacji, ale muszę przyznać, że czuję się trochę na rozdrożu.

Na początku, żeby było jasne. Nie mam nic do osób o innych od mojej orientacji seksualnej. Ja wolę panie, inny pan woli panów, jakaś pani woli także panie. Każda osoba ma prawo do chodzenia do łóżka z kim chce i jeżeli osoba, z którą chodzi do łóżka ma taką samą orientację i się na to zgadza, nikomu nic do tego. Jednak wybiegam z założenia, że orientacja seksualna każdej osoby jest jego prywatną sprawą i tak naprawdę nic mi do tego, jeżeli ktoś np. z moich znajomych jest gejem czy lesbijką. Nie interesuje mnie to, bo to jest jego czy jej prywatna sprawa. Jednak jeżdżenie czy eksponowanie tęczowych flag, różne wielkie marsze równości, to trochę pozbawione sensu i tak naprawdę niepotrzebne wyzwalanie emocji u osób, które z natury są trochę mniej tolerancyjne. Takie trochę się wystawianie samemu na strzał. To tak trochę jakby masochista chodził os osoby do osoby prosząc: uderz mnie, uderz mnie. W końcu ktoś się znajdzie, kto tą prośbę spełni. Tak z drugiej strony patrzac, my hetero możemy czuć się dyskryminowani i dlaczego nie możemy zrobić naszego marszu hetero? Albo chodzić po ulicach: panowie z namalowanymi na czołach wargami sromowymi, a panie penisami. Dlaczego nie, w końcu my chyba tez mamy prawo do gloszenia naszej orientacji seksualnej. 

Tak się zastanawiam, jaki tak naprawdę to ma sens. Walka przeciw dyskryminacji? Jakiej dyskryminacji: religijnej, rasowej, seksualnej. Jak dla mnie każdy może wierzyć w co chce i czy jest katolikiem, muzułmaninem, buddystą czy wierzy w boskość UFO czy wielkiej bakterii mi to wisi i dynda. Tak samo nie mam nic przeciwko ludziom o innym kolorze skóry, rasie, czy nawet istotom pochodzącym spoza naszego układu planetarnego czy gwiezdnego. Tak samo jak napisałem, że wisi mi kto z kim i po co chodzi do łóżka. W czym wiec dzisiaj jest problem?  Nie wiem, jestem chyba zbyt ograniczony, by objąć to moim małym rozumkiem. W końcu jeżeli każda osoba ‘bzyka’ się z kim chce i w swoim własnym domu, to kogo to obchodzi i po co budować problem. A może chcemy zrobić kompletną rewolucję seksualną, by każdy mógł się kochać wszędzie i na oczach innych. Jeden wielki obóz tęczowy lub swingers z elementami cuckold. Bzykajmy się do woli w specjalnie do tego przygotowanych parkach. Jak dla mnie to trochę wszystko pozbawione sensu. Chyba, że biega o coś zupełnie innego, a tą całą tęczowością buduje się parawan nad o wiele poważniejszym problemem.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.