Łączy nas parkrun

Wczoraj rano, jak zwykle kiedy  tylko mam czas i możliwość udałem się na mój ulubiony cotygodniowy bieg, czyli parkrun na Cytadeli w Poznaniu. Piękna pogoda, wolny dzień więc nic nie stało na przeszkodzie, by sobie radośnie potuptać w moim ulubionym cyklu.  Przed startem, jak zwykle witałem się ze znajomymi i obserwowałem kto ze znanych lub mniej znanych, ale jak zwykle interesujących gości nas nawiedził. Jak zwykle było sporo gości z różnych innych lokalizacji.  Parkrun to taki trochę dziwny bieg, który mimo że to tylko 5 kilometrów przyciąga biegaczy podróżników z nie tylko miast, ale i innych krajów, którzy jeżdżą czasem setki, czasem tysiące kilometrów, byle tylko z nową lokalizacją się zapoznać. Podróżami zazwyczaj kieruje fantazja, ale czasem i poważniejsze powody.

Wczoraj mieliśmy oprócz klasycznych i krajowych biegowych podróżników także trójkę gości z innych krajów. Była parka z Edynburga, jednak moją uwagę przykuł pan o bardzo azjatyckich rysach twarzy. W pamięci przebiegłem zapamiętane mi kraje, w których parkrun się odbywa i z lokalizacji azjatyckich kojarzyłem tylko Singapur, ale ani w Japonii, ani w Chinach mi się żadna lokalizacja naszego ulubionego cyklu nie kojarzyła. Postanowiłem podejść i porozmawiać z naszym gościem. Okazało się, że pan pochodzi z Oxfordu, a przyjechał do Poznania na konferencję, która miała odbyć się o 15.00, dlatego postanowił przyjechać wczoraj, pobiec parkrun, a następnie udać się na konferencję. W czasie rozmowy okazało się, że Pan ma ciut mniej parkrun od mnie na koncie, ale trochę inne możliwości biegowe ode mnie, dlatego kiedy poszliśmy na start poszedłem do tyłu a nasz gość ustawił się w pierwszych szeregach.

Muszę napisać, ze dzisiaj biegło mi się super, czułem że moc biegowa powoli się we mnie budzi. Największym dla mnie szokiem był fakt, że udało mi się wyprzedzić pierwszy raz w historii moich startów Roberta dłużej znanego.  Co prawda on biegł dzisiaj bardzo spokojnie, ale fakt faktem, że byłem na mecie przed nim.  Napiszę krótko – wczoraj uzyskałem mój najlepszy czas od listopada 2017 roku, czyli prawie roku i prawie 40 parkrun w których biegłem. Mogę więc napisać, że zaczyna powoli objawiać się światełko w tunelu, albo zaczynam się wyczołgiwać z czarnej życi.

Muszę przyznać, że kiedy po biegu wróciłem do domu, zlokalizowałem na tabeli wyników naszego oksfordzkiego gościa no i sobie go „wygooglałem”. I co się okazało: obecnie pracuje w Katedrze Radiologii Szpitala Uniwersyteckiego w Oksfordzie NHS Trust. Jest profesorem Roentgen-a dla Royal College of Radiologists. Jak widać naprawdę ciekawych ludzi można spotkać podczas biegania na parkrun. który łączy ludzi z różnych krajów i o różnych statusach zawodowych, .


1 thought on “Łączy nas parkrun”

  • 1
    suaweks on Wrzesień 9, 2018 Odpowiedz

    No niezła historia !
    Pozdrawiam
    P.S.

    Powoli, maluczkimi krokami wracam do biegania a więc do zobaczeniea za niedługa na Cytadeli drogi Palwe 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.