Przybij biegową “pionę”

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Biegacz masz rację, bez cieplejszej odzieży biegowej trudno obecnie panujących warunkach biegać. Dzięki za podanie ciekawego pomysłu na jeden z kolejnych wpisów. Masz rację co do ubrania: czas z krótkich gaci i krótkich rękawków i bardziej poważny ubiór wskoczyć.

Podczas naszych startów jest taki miły zwyczaj, że przybijamy sobie biegowe piony. Przybijanie ma miejsce w dwóch przypadkach.

Pierwszy ma miejsce, kiedy biegający, którzy mniej lub bardziej się znają, ale rozpoznają przybijają sobie piony wzajemne. Ma to miejsce, albo w momencie tuż przed startem, albo kiedy mijają biegnąc naprzeciw siebie, gdyż biegniemy jakimiś zawijasami, czy np. na Cytadeli kiedy jedni wbiegają, a drudzy wybiegają z Rosarium. Jedna osoba biegnąca przybija drugiej, co stanowi pewną motywację dla obu przybijających. Dla tego co jest z przodu, by gonił jeszcze szybciej, a dlatego, co z tyłu by dodać mu dodatkowego ekstra ognia. Przykład takiego przybijania piony widać właśnie na zdjęciu ten wpis prowadzącym.

Innym przypadkiem jest przybijanie pion na trasie biegu z osobami, które nie biegną, ale stoją z boku wspierając nas swoim dopingiem. Taką dosyć specyficzną, ale dodatkowo jakże wspierającą czy motywującą formą jest właśnie przybijanie pion z osobami biegnącymi. Stanowi to pewną formę wsparcia i dodawania ekstra mocy każdemu, który taka pione przybije. Osobiście bardzo często podczas biegania przybijam piony i stanowi to dla mnie dodatkową, wyjątkową frajdę każdego biegu. Ciekawe, jak jest w Waszym przypadku. Czy też przybijacie piony, czy raczej uważacie, że to stanowi pewną formę dekoncentracji. Powiedzmy sobie szczerze, sa biegający, którzy podejrzewam, że w ten sposób mogą podbiegać do tematu. Bo by podbiec i przybić pionę, trzeba się wybić z rytmu, a to może powodować stratę paru sekund. Jednak dla nas, którzy biegamy głównie dla przyjemności, frajdy, a czas mimo, ze owszem ważny, ale jednak nie przesłaniający nam całej tej biegowej radości, to przybijanie pion stanowi dodatkowy smak całej biegowej imprezy. Nie przybić w czasie startu paru pion, to tak jakby na wyścigi jeść zupę bez wcześniejszego i w trakcie jej przyprawiania. Ot, na szybko by się najeść, a smakowanie sobie odpuścić. No, ale każda osoba biegająca ma swoje priorytety.

Żeby było jasne. Ja nawet zazdroszczę tym, którzy biegają niczym te konie wyścigowe mając przed oczami tylko metę i na nic innego nie zwracający uwagi. Ich cel jest prosty: walczyć o jak najlepszy czas, a cała reszta ma podrzędne znaczenie. Jest to super sprawa, gdyż dla mnie najważniejsza jest ta reszta, a czas? Czas jaki będzie taki będzie i inny z pewnością nie.


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o