Siatkarscy mistrzowie i piłkarscy wyrobnicy

W tym roku mieliśmy dwie wielkie drużynowe imprezy sportowe. Nie jest chyba żadną tajemnicą, że napisałem tutaj o Mistrzostwach Świata w piłce nożnej oraz w siatkówce. W obu imprezach brały udział nasze reprezentacje, ale  jakże na inny poziom swojego mistrzostwa na nich ukazali. Nasi piłkarze niemal jak zwykle dali klasycznego ciała, a siatkarze cóż można napisać, że także co jest w ostatnich latach klasyczne grali w nich pierwsze skrzypce.

Nasi piłkarze osiem razy w swojej historii brali udział w Mistrzostwach Świata w piłce nożnej, jednak swoje sukcesy zakończyli w 1982 w Hiszpanii drugi raz zdobywając trzecie miejsce. Ja jeszcze ten ostatni sukces pamiętam, ale podejrzewam, że większość moich miłych gości zna te wydarzenia tylko z opowieści i programów archiwalnych z TV. Niestety w tym stuleciu w trzech występach w Mistrzostwach Świata za każdym razem występowali w roli statystów i dostarczycieli punktów nie wychodząc nawet z grupy, a scenariusz występów jest za każdym razem taki sam: mecz nadziei, mecz o wszystko i mecz o honor. Można więc napisać, że nasi piłkarze, to względnie dobrzy wyrobnicy.

Po drugiej stronie barykady znajdują się siatkarze, trzykrotni Mistrzowie Świata, z czego dwa ostanie Mistrzostwa zdobyte na dwóch ostatnich siatkarskich Mundialach. Na tych, które w niedziele się zakończyły pokazali prawdziwe mistrzostwo nie tylko sportowe, ale także taktyczne i psychiczne w genialny sposób wykorzystując słabość i niedopracowanie, ( a może dopracowanie, ale właśnie pod gospodarzy) regulaminu Mistrzostw, kiedy okazało się mając na koncie dwie porażki w jednej fazie powinni nie tylko wyjść z grupy, ale jeszcze zdobywając złoty medal. To, co miało sprzyjać Włochom okazało się dla nich klapą, a przez naszego głównodowodzącego stratega idealnie wykorzystane.  I tutaj można śmiało napisać, że mamy prawdziwych Mistrzów, nie tylko sportowych, ale także taktycznych. Do tego musimy dołożyć sukcesy w pucharach, nawet wygrana w Lidze Mistrzów, o miejscach w Final Four nawet nie ma co pisać. Skrobnę tylko, że nasi Mistrzowie i Mistrzynie 13 razy w tym stuleciu grali w Final Four. A ile razy nasi piłkarze byli w czwórce pucharów Europejskich? Górnik Zabrze, ale to prawie 50 lat temu, Widzew i ktoś tam jeszcze, ale to były czasy, jakby u mnie w pracy powiedzieli: kiedy dinozaury po świecie biegały.

Po drugiej stronie mamy poziom premii i zarobków, Piłkarze za awans do Mistrzostw Świata, na których nie wyszli z grupy otrzymali do podziału 10,5 mln PLN co  stanowiło 35% premii, który nasz Związek otrzymał z FIFA. Jestem ciekawy jakie jeszcze kwoty od innych sponsorów czy innych źródeł, o których tak głośno się mówi. I mówimy o takich kwotach za blamaż, bo trudno inaczej nasz występ naszych piłkarzy nazwać. Do tego olbrzymie, trudne dla nas zwykłych, uczciwie i ciężko pracujących do ogarnięcia pieniądze za co? Za odpadanie z pucharów Europejskich w standardzie już niemal po drugiej rundzie z klubami z Estonii, Litwy, Azerbejdżanu, Kazachstanu. Mołdawii. Macedonii, Gruzji, Islandii czy to nie żart Luksemburga. W fazie grupowej Ligii Mistrzów byliśmy w tym stuleciu…jeden raz i na tej fazie się zakończyło.  Co tu dodać? Przy takich wynikach, to nasi piłkarze powinni odpuścić sobie to pseudo zawodowstwo i wrócić do rozgrywek na wzór, tak ich pogromcy, którzy w wielu przypadkach grają półzawodowo, albo wręcz amatorsko. I gdyby to byli tacy na wpół zawodowcy, czy wręcz amatorzy, to nawet nie wiem, czy wyniki nie były by lepsze. Zwróćcie uwagę, że im większe pieniądze w naszej piłce, tym wyniki gorsze. Jeżeli ktoś nie walnie pięścią w stół rozganiając to zblazowane i wyżelowane towarzystwo na cztery strony świata zaczynając od zera, to za parę lat może trzeba będzie wycofać się zupełnie z europejskich pucharów, bo nawet kwalifikacji nie będziemy przechodzi. Na razie zdarza się to sporadycznie, ale nie zdziwię się jak stanie się regułą.

Na drugiej strony barykady sukcesów są zarobki naszych siatkarzy. Za zdobycie Mistrzostwa Świata dostali do podziału 200.000 dolarów, co stanowi wręcz ułamek tej kwoty, która dostają piłkarze z blamaż. Z wygrany mecz w Lidze Mistrzów kluby otrzymują 4 do 6 tysięcy EURO, a za wygranie turnieju Final Four 50 tysięcy EURO.. Co by było śmieszniej kluby za możliwość występu w Lidze Mistrzów muszą płacić wpisowe. Ja rozumiem, że piłka nożna jest dużo bardziej medialna, popularna i ogólnie na pierwszym miejscu wszelkich statystyk bijąc na głowę wszystkie inne dyscypliny razem wzięte, ale tutaj powinniśmy płacić za wyniki i umiejętności, a nie za wybranie takie, a nie innej dyscypliny. To tak, jakby w dwóch firmach pracowało dwóch informatyków. Jeden by miał opracowane do perfekcji najbardziej skomplikowane programy, oraz narzędzia do programowania, a drugiego wiedza ograniczała w zasadzie tylko do Office. I jeden by pracował w firmie, gdzie musiałby także tworzyć, pisać, a drugi by ograniczał się tylko do skakania po wspomnianym Office. No, a ten drugi pensje miał dużo wyższą niż ten pierwszy. I taka to jest sprawiedliwość. Nie ważne jak tak naprawdę jesteś dobry, tylko w jakiej dziedzinie i gdzie pracujesz…


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o