Niezapomniane wspomnienia biegowe

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Robercie później poznany, wielki dzięki za miłe słowo.

Nasze bieganie, a szczególnie starty w różnych imprezach zorganizowanych jest to dla nas nie tylko same pokonywanie takich, czy innych kilometrów, uzyskany czas, ale także istna skarbnica mniej lub bardziej wspomnień. Niektóre są takie, jak te wczorajsze z poznańskiego maratonu, którymi na gorąco, zaraz po przybyciu do domu w głównym wpisie się dzieliłem. A to kogo widziałem, z kim piątkę przybiłem, co szczególnie i od razu rzuciło mi się w pamięć i w niej utkwiło.

Jednak start to nie tylko te, które najmocniej w pamięci utkwiły, ale są także te, które gdzieś podświadomie zarejestrowaliśmy i które z czasem się nam objawią. Jednak wszystkie, nawet zdawałoby się, że te najbardziej niezapomniane z czasem blakną, gdzieś tam zapadają w pamięci, skąd coraz trudniej je wygrzebać. I po dłuższym czasie wydaje się, że nic w pamięci nie pozostanie. Pamięć zmęczenia zniknie, taki czy inny smak potraw także gdzieś tam uleci, znajome ulotnie uchwycone twarze tak samo ulotnie rozplyną się pozostawione w zakamarkach podświadomości.. W takim razie rodzi się pytanie: po co biegać, jak tak naprawdę nic z tego nam nie pozostaje? A jednak są takie dwa elementy, które na zawsze z nami pozostają. Jednym są oczywiście medale, które zajmują diabli wiedza jak dużo miejsca w naszych skrytkach spaecjalnie dla nich przeznaczonych, a drugi to są biegające w sieci nasze zdjęcia, przez mniej lub bardziej znajomy osoby nam zrobione.

I kiedy czas dopada nas taka czy inna melancholia, chwile słabości, zwątpień, obaw czy nawet takiego czy innego bólu, to kiedy siadamy w naszym własnym, prywatnym Królestwie, zanurzając się we wspomnieniach tego co dobre, co może nas pozytywnie do życia nastawić. I właśnie  dzięki tym medalom oraz zdjęciom to raptem odkrywamy, że jest w tym wszystkim jakiś głębszy sens. Wtedy właśnie widzimy, że to wszystko nadaje naszemu jestestwu na tym padole łez takiego dodatkowego wyjątkowego kolorytu. Dlatego warto zbierać i kolekcjonować nasze wspomnienia, bo nigdy nie wiemy, kiedy powrót do nich bardzo nam się nie przyda. O ile medale to tylko ulotnie wspomnienia tego co gdzieś tam się obyło i głębiej musimy sięgać do nich pamięcią., to na zdjęciach widzimy więcej. Tutaj objawia się nasza radość, ból, cierpienie, sukces, ogień i wszystkie emocje, które możemy nazwać, ale i te, których w pierwszej, a nawet drugiej chwili nie sposób nam określić czy wartykułować.


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o