Blog eksperta a blog pasjonata

Po moim tekstem sprzed dwóch dni na temat izo, żeli, odżywek, czyli generalnie różnego rodzaju wspomagań zewnętrznych dla osób aktywnych kilka osób mocno się oburzyło. Tak, na zasadzie jak ja śmiem poruszać temat nie mając ku temu odpowiednich kwalifikacji, a kierując się zwykłym: bo ja tak miałem, bo ja tego doświadczyłem. Wszak to nie jest wiarygodne.

Odpowiem krótko, bo chociaż już kilka razy pisałem na ten temat, ale widać parę osób zapomina i wraca „a piać Macieju” na nowo. Nie jestem zawodowym biegaczem, nie mam odpowiedniego ku temu ani przygotowania, ani tym bardziej predyspozycji. Jestem tylko i wyłącznie amatorem i jako taki, ten blog istnieje w sieci. Dlatego też, (ponownie powtórzę), nie jest to blog eksperta. Nie znajdziesz tutaj profesjonalnych porada jak trenować, jak się odżywiać i żadnych innych profesjonalnych i jakże mądrych porad. Tego typu informacje znaleźć można na blogach prawdziwych znawców tematu. Tam się znajdują informacje, które eksperta w jakiś sposób zainteresują czy poruszą. 

To jest blog pasjonata i ogniem właśnie takiej pasji podpalany. Nie jest to blog jak to w XIX wieku pisano  znakiem „szkiełka i oka” firmowany, tylko raczej romantycznie sercem malowany. Tutaj nie znajdziesz eksperckich porad, tylko odczucia, przemyślenia, porównania i względnie obiektywne opinie, ale z pewnym przesłaniem subiektywnym. Dla mnie bieg to nie jest sama, trasa, czas i moje miejsce. Dla mnie bieg to wszystkie elementy do tzw otoczki się zaliczające czyli pakiet, pasta party, oprawa, medal oraz to co po biegu otrzymujemy. Eksperta te detale zbytnio nie interesują, dla  niego ważne jest ukształtowanie, oznaczenie trasy oraz łatwość po niej się poruszania. A ci co biegną za nim, to już nie jego problem. Dla ,mnie z kolei ważne jest to wszystko, co stanowi dodatkowy biegowy smaczek. 

Dlatego na moim blogu ekspert może się co najwyżej rozerwać, ubawić, zaśmiać, a nie znajdzie dla siebie tak wymaganych konkretów.  Nie znajdziesz tutaj informacji: jak biegać. Wychodzę, z prostego założenia: jak klasyk śpiewał: biegać każdy może, jeden lepiej, drugi trochę gorzej, ale nie o to chodzi, jak to komu wychodzi. Liczy się fakt, nie metoda. To głównie blog dla podobnych mojej skromnej osobie amatorów. Mam nadzieję, że jasno to wyłuszczyłem.


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o