Jak to jest z aktywnością Polaków i możliwością jej realizacji

Nie jest chyba dla nikogo żadną tajemnicą, że tak od około 5-6 lat obserwujemy w kraju olbrzymi przyrost mody na aktywne życie. Już nie jest tak, że po powrocie z pracy zamykamy się głównie w czterech ścianach oglądając TV czy siedząc przed kompem, ewentualnie od czasu do czasu wyskok do knajpy ze znajomymi. Można śmiało napisać, że coraz więcej osób poszukuje w życiu czegoś innego, stara się żyć aktywnie, ładując w ten właśnie sposób swoje życiowe baterie. Z pewnością większość nadal preferuje siedzący tryb życia, ale coraz większy odsetek siedzących zmienia się w aktywnych. Gdzieś w latach osiemdziesiątych, dziewięćdziesiątych aktywność tak pamiętam była na poziomie paru procent. Na początku XXI stulecia to było chyba, nie pamiętam dokładnie  na poziomie nastu procent. W 2012 roku było to już na poziomie 42,8% ale nadal była to jednak jedna z niższych wartości w porównaniu np z resztą Kontynentu.

 Mimo, że od paru lat wzrost jest godny, to jednak ciągle jesteśmy w „tyle za Murzynami” Jak podaje Gazeta Lekarska:…  że odsetek Polaków, którzy uważają się za aktywnych fizycznie – czyli co najmniej raz w miesiącu spędzają aktywnie czas, np. spacerując, jeżdżąc na rowerze, biegając, ćwicząc na siłowni czy w klubie fitness – wynosi 62 proc. Wartość ta nie uległa zmianie od 2017 r. „Nie powinno nas to uspokajać, bo moim zdaniem w rzeczywistości aktywność Polaków jest niższa, poza tym w tej grupie znalazły się zarówno osoby, które ćwiczą niemal codziennie, jak i te, które są aktywne sporadycznie – raz w miesiącu” – zaznaczył dr Dobosz.

Mimo takiego w sumie wydaje się czarnego raportu, to jednak w moim biegowym odczuciu różnica, znaczy się przyrost jest ogromny. Zresztą wystarczy zobaczyć, jak rozwija się przemysł aktywny w naszym kraju. Jeszcze parę lat ( nie mówię o parunastu) sklepy dla osób aktywnych stanowiły pewien margines naszej gospodarki. Co prawda można było jakieś trampki gdzieś kupić, gdzieś rowery, piłki i inne sportowe szmery bajery, ale na palcach jednej ręki można było wyspecjalizowane sklepy tego typu znaleźć. A teraz? W samym Poznaniu ( trudno mi się wypowiadać o innych miastach, regionach, gdzie rzadziej bywam) mamy już około 26 tego typu placówek. I to mówimy od takich dużych (jak na sportowe warunki) marketach sportowych typu Decathlon, przez Go Sport, Intersport, Marters Sport ( dzięki Macieju) , trzy sklepy NIKE  i innych ogólnych do wyspecjalizowanych  sklepów dla poszczególnych grup takich jak Samuraj, Taternik, SkiTenis, Muszak-sky, czy tak nam znany Sklep Biegacza. A i tak nie wiem, czy znalazłem wszystkie, bo pytałem ogólnie, a nie szczegółowo, a podejrzewam, że przy takim pytaniu coś jeszcze by się znalazło. Dlatego odnoszę wrażenie, że mimo iż ktoś tam jeszcze skrobie czarne raporty, to chcąc oddać w pełni obecną sytuację aktywną naszego społeczeństwa należałoby przeprowadzić badanie porównawcze w okresie ostatnich 30-40 lat np. od początku zmiany ustroju ( na zasadzie jak aktywni byli Polacy w czasach PRL, a jak się to kształtuje obecnie) i dopiero mając taki zakres porównawczy moglibyśmy na ten temat coś mądrego napisać. Samo rzucanie liczb bez porównania z okresami przeszłymi tak po prostu trochę mija się celem, gdyż zawsze możemy mówić, że nie jest dobrze. A porównywać nas ze społeczeństwami, gdzie poziom zamożności, czy też rozwoju duchowo-emocjonalnego jest zupełnie inny, to już zupełna abstrakcja.

Nie możemy zapominać, że u nas dalej zdecydowana większość społeczeństwa biega po to, by coś do garnka włożyć, a kiedy zakończy już to codzienne bieganie, to nie ma ani sił, ani ochoty na żadną inną aktywność.


1
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Maciek
Gość
Maciek

chodzi zapewne o sklep Martes Sport a nie Masters