Jak to bieganie nas łączy…

Osoby biegające to jest dosyć specyficzne środowisko. Można napisać, że obejmuje swoim zakresem wszystkie grupy społeczne, niezależnie od płci, wieku oraz statusowi materialnemu. Nie mają tutaj znaczenia preferencje seksualne, polityczne czy też religijne. W jednej grupie na linii startu mogą stanąć: katolicy, zwolennicy Jahwe,  muzułmanie ( chociaż tutaj mam pewne wątpliwości, poruszę jeszcze ten temat, ale muszę przebiec się po różnych źródłach), wierzący we wszystkie możliwe bóstwa, jak i nie wierzący wcale, zwolennicy różnych opcji politycznych, czasem całkowicie ze sobą sprzecznych, heteroseksualni, homoseksualni, jak i kosmici, którzy przylecieli z różnych galaktyk chcąc poznać o co w tym bieganiu biega.

I tak naprawdę, to nikt nie wydziwia, nie robi dziwnych min, a większość tak naprawdę miło się wita. Tak właśnie jak na zdjęciu ten wpis prowadzącym, gdzie  dwoje biegnących naprzeciwko siebie przybija sobie tradycyjne piątki.. Sam musze przyznać, że nie raz mi się zdarza tuż przed startem, kiedy czekamy w tłumie pierwszy raz widzących się na oczy osób, zanim biegowa bomba w górę pofrunie zdarza mi się przybić „piony” z osobami niedaleko . Często biegnąc i mijając osoby, które biegną obok czy z naprzeciwka np przy wbieganiu i wybiegani z Rosarium na Cytadeli przybijamy piony  z zupełnie obcymi czy też przelotnie raz czy drugi widzianymi wcześniej ludźmi, życząc sobie wzajemnie powodzenia na trasie. I nie ma znaczenia czy są to szybkobiegacze, czy spokojni, dostojni tuptacze, ale większość z nas nie zbyt przerośniętego ego i często jest tak, że ci czołowi z tymi co tyły obstawiają miło się witają. Oczywiście są wyjątki potwierdzające regułę czyli przypadki, gdy ego przerasta poziom możliwy przez większość do zaakceptowania, ale w większości przypadków wszyscy doskonale się rozumiemy i bardzo miło witamy. Bo tak naprawdę łącząca nas pasja potrafi rozbić najpotężniejsze mury, które wielu z nas na co dzień buduje, a które w czasie biegów w gruz się zamieniają. Biegnąc dalej można napisać, że ogień naszej pasji może roztopić pancerz najgrubszego lodu, który wokół siebie stawiamy. A takie witanie stanowi tylko potwierdzenie tego, że bieganie potrafi naprawić relacje nie tylko między poszczególnymi ludźmi, grupami społecznymi, ale i narodami. Nie słyszałem, by podczas biegu, gdzie spotykają się tuptacze z różnych krajów, wynikły w tego faktu jakieś międzynarodowe zadymy. W czasie biegu, tak jak w czasie Igrzysk Olimpijskich w czasach starożytnych rozgrywanych obowiązuje ekechejria, czyli pokój boży. Tak naprawdę wcale nie musze się z daną osobą biegającą lubić, czasem możemy na co dzień mieć coś do siebie, ale w czasie biegu, wspólnego startu wszelkie animozje idą do kosza, a widząc że mój codzienny antagonista ma jakieś problemu, to z pewnością mu pomogę. Bo na trasie w czasie biegu wszyscy jesteśmy jedną tup rodziną. Ja przynajmniej tak to tego podchodzę i mam nadzieję, że większość z nas podbiega do tematu podobnie. Tak naprawdę niezaleźnie ile nas dzieli, ale najważniejsze jest to co nas łączy czyli biegowa pasja. I jak zostało na zdjeciu ten wpis prowadzącym napisane: my rozumiemy siebie nawzajem i dodałbym, że jak mało kto.


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o