Sobotni przymus biegowy

Jest w środowisku osób biegających grupka, w skali łącznej pond 3 milionów, ale w niemal stałej i prawie niezmiennej myślę, że na poziomie kilkuset tysięcy, którzy nie ważne co, nie ważne kto, ale muszą rano w sobotę wstać i w wybranej biegowej lokalizacji się pojawić. Oczywiście skrobię tutaj o parkrun, bez wątpienia jednym z największych fenomenów w historii nie tylko myślę biegania, ale całego sportu masowego w pewne elementy zorganizowania wpisanego.

Dla tych kilkuset tysięcy, to jeżeli nie wypadnie jakiś obowiązek wyższy, czyli siła z którą dyskutować się da, bo akurat wyjątkowo trzeba pójść do pracy, wypadła niespodziewana sytuacja rodzinna bo np. żona rodzi czy jakieś inne sytuacje losowe, to w każdej innej nie ma że boli… I tak naprawdę,  nie ma że sen, nie ma że coś innego w piątek można robić, trzeba to zrobić tak, by w sobotę być na tyle trzeźwym i ogarniętym, by na parkrun się pokazać. Podam prosty przykład. W piątek miałem spotkanie klasowe. Wszystko było super, ładnie i wesoło, piwko się lało, wspomnienia fruwały, ale przed 22.00 biegacz amator grzecznie się żegna, bo w sobotę rano mu wstać. I nie ma że piwo trzeba zostawić, a pogaduchę przerwać… Zabawa, zabawą, ale obowiązek, czy wręcz przymus biegowy nakazuje się zebrać i do domu wrócić. Wracając w piątek do domu miałem w głowie melancholijne myśli: kto czy raczej co rządzi  w moim życiu i kierunki mojego postępowania nakazuje? Ja? Mój umysł, wola, czy może siła zewnętrzna, która na kształt pasożyta w mojej świadomości utkwiła, opanowała ją i kieruje moim postępowaniem w myśl zasady: możesz w piątek czy też sobotę robić wszystko, jeżeli będziesz mógł pójść na parkrun. W czasach rzymskich Katon Starszy – nieprzejednany wróg Kartaginy, każdą swoją wypowiedź kończył zdaniem: Ceterum censeo Carthaginem esse delendam (łac. „A poza tym sądzę, że Kartaginę należy zniszczyć”). Na przełomie XX i XXI wieku w naszej polityce funkcjonowało hasło, że jeden z polityków musi odejść, a my biegający parkrunowi fanatycy powiadamy: a na parkrun w sobotę i tak pobiegniemy… I to chyba wszystko tłumaczy.


1
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Arek
Gość
Arek

Może tu chodzi o “cyferki” albo rywalizację z innymi kto będzie miał więcej biegów na koncie? Lepiej nie popadać w skrajności…