(Prawie) największe, jednorazowe wydarzenie biegowe w historii,

Zaczynamy kolejny tydzień, którego ukoronowaniem będzie chyba największe, jednorazowe   wydarzenie biegowe w historii biegania ( jednak nie, ale o tym jutro). Będzie ono rozciągnięte na dwa dni, czyli 10 i 11 listopada i można je określić jako Biegi Niepodległości 100 lat po zerwaniu pęt trzech zaborców. Specjalnie nie używam tutaj określenia stulecie niepodległości, gdyż przez ostatnie sto lat nie mieliśmy pełnego wieku niepodległości. Już sama okupacja niemiecka to 6 lat, a do tego 44 lata epoki PRL, którą można określić jako niepodległość pod pewnym czujnym nadzorem. No, ale nie jest moim zadaniem zanurzanie się historycznych dywagacjach, ile i jakiej niepodległości w ostatnim wieku naszej historii mieliśmy, tylko chciałbym się skupić na dwóch dniach obchodzenia tej, jakże chwalebnej daty.

W zasadzie wpis ten mógłbym maksymalnie rozszerzyć i wrzucić teraz wszystko co mi dookoła tej daty po głowie biega, ale wolę jednak rozłożyć go na kilka wpisów, a dzisiaj zająć się samym opisem fenomenu, który zaobserwowałem. Powiedzmy sobie szczerze:  odzyskanie niepodległości będziemy obchodzili na trzy możliwe sposoby: będzie grupa osób, którzy wezmą udział w różnych Marszach Niepodległości o bardziej lub mniej nacjonalistycznym zabarwieniu z grupami radosnych, obciętych w większości na łyso panów uatrakcyjniających marsze różnymi ekstrasami: a to racami, a to kamieniami i innymi takimi. Będzie grupa, która będzie miała całe obchody w pompie i raczej z domu się ruszy. No i będziemy my, biegający, którzy radośnie obu grupom będziemy większe i mniejsze miasta zamykali. Mam tylko nadzieję, że żaden bieg z marszem się zderzą, chociaż zapowiada się, że jeden z biegów bardziej marszem niż biegiem będzie.

Jak napisałem będę ten temat w tym tygodniu z upodobaniem rozwijał, dlatego zacznę od ogólnej prezentacji wydarzenia. Zaczynamy 10 listopada, kiedy min ma swoje miejsce Supermararon Stulecia ( 100 km), Bieg Niepodległości w Kielcach ( zwracam uwagę, gdyż Kielce były jednym z pierwszych miast, gdzie 1 kompania, a już właściwie brygada wkroczyła), Bieg Legionów w Ustroniu, Biegi Niepodległości w Jaworznie, Jeleniej Górze, Frysztaku ( kto pierwszy wygoogla gdzie to), Sopocie, Widaczu czy Pigży. No to jest tylko przystawka do tego co będzie miało miejsce następnego dnia.

Nie jestem w stanie wszystkich miast wymienić, więc tylko nadmienię, że min. Mamy prawdziwą koalicję biegową – Narodowy bieg stulecia od Baltyku do Tatr obejmującą swoim zasięgiem 38 miast od Białegostoku, Bielawy przez Gniezno, Górę Kalwarii, Międzyrzecz, Olsztyn, Ostrów Wielkopolski, Płock, Rydzynę, Słubicę, Tarczyn, Tarnów, Wałcz, Włocławek, Wolborm. Pełna lista biegów: http://biegstulecia.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=4&Itemid=113

Do tej listy musimy dołożyć jeszcze  58 miast, które biegną poza projektem,   czyli łącznie  po zsumowaniu wybiegło 107 zgłoszonych wydarzeń. Praktycznie w każdym większym mieście w naszym kraju bieg ku uczczeniu odzyskania niepodległości jest organizowany,  A ile towarzyskich, czy też po prostu nie zgłoszonych? Trudno oszacować, to będzie godne wydarzenie. . Ilu nas podbiegnie? W dwóch największych wydarzeniach czyli w Poznaniu mamy na liście już prawie 30 tysięcy, a w Warszawie 20 tysięcy. Oznacza to, że  tylko w tych dwóch miastach mamy prawie 50 tysięcy biegnących. W Trójmieście, a szczególnie w Gdyni ponad 10.000 ( w Sopocie zdecydowanie mniej), w Krakowie widziałem ponad 3000 tysiące, we Wrocławiu prawie 3000, w Łodzi w ramach city trial ponad 1200, na Śląsku mamy kilka biegów od piątek do półmaratonu, ale bez tak wielkich zapisowych liczb, a potem liczby spadają. Oczywiście mamy jeszcze pod Poznaniem Luboń, gdzie tradycyjnie zapewne koło 1000 osób pobiegnie.

Możemy przyjąć, że w pierwszej dziesiątce pod względem frekwencyjnym podbiegnie około 70.000 osób. Zapewne z pewnym hakiem. Ilu nas podbiegnie we wszystkich biegach niepodległości w kraju, ale i poza jego granicami pobiegnie? (widziałem że będą biegli min w Michigan Center) Myślę, że nie będzie to łatwe do oszacowania, ale grubo ponad 100 tysięcy biegnących z pewnością nam na tupliczniku strzeli. Tak więc nie licząc projektu parkrun, ale to jest projekt cykliczny i obejmujący wiele krajów  i poza wszelkimi klasyfikacjami, można napisać, że będzie to pod względem znaczeniowym, biegowym i frekwencyjnym największe jednorazowe biegowe wydarzenie w historii świata. Co ciekawe do największych biegów  świata zalicza się maratony w Paryżu, Berlinie, Bostonie, Londynie, Chicago no i oczywiście Nowym Yorku. W tym ostatnim rekord wynosi 47 tysięcy, czyli nie do wyobrażenia, ale  np pozostałem biegi mają na swoich listach tak w przedziele miedzy 30 a 40 tysięcy. I można dodać, że za nimi podąża jedna, jedyna dyszka, którą można w rankingu umieścić. No i zgadniejcie, która…

 


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o