Największe z największych czyli toptuptania Świata

Nie muszę chyba dodawać dlaczego, ale postanowiłem na chwilę zerknąć na największe biegowe wydarzenia na świecie, by w jakiś sposób umiejscowić bieg, w którym pobiegniemy w najbliższą niedzielę w Poznaniu. Poszperałem trochę po różnych źródłach i tak:

Jak podaje portal Bieganie:

„Absolutnym liderem imprez biegowych – oczywiście pod względem frekwencji – jest bieg Kahit Isang Araw Lang Unity Run na Filipinach, który 22 stycznia 2012 roku zgromadził na starcie liczbę 209 tysięcy uczestników! Rekordową, choć oficjalnie zawody nie zostały wpisane do księgi Guinessa. Dlaczego? Dlatego, że dla inicjatora tego wydarzenia – Daniela Razola, prezentera lokalnego kanału telewizyjnego – celem nie było bicie rekordu a uświadomienie społeczeństwa, że dzięki wspólnemu biegowi mogą zdziałać wiele dobrego. Wówczas chodziło o wywarcie wpływu na Ministra Edukacji, by ten wyposażył publiczne szkoły w niezbędny sprzęt komputerowy. Cel udało się osiągnąć. Co ciekawe zawody Kahit Isang Araw Lang Unity Run w sumie połączyły aż 300 tysięcy osób, gdyż równocześnie w ramach tej samej akcji biegano także w innych państwach świata, m.in. w Brazylii, Danii, Kanadzie, Kenii, Niemczech, Wielkiej Brytanii, Włoszech i USA. Wszyscy startowali na trzech wybranych dystansach: 10 km, 5 km lub 3 km.

Drugie miejsce na liście największych imprez biegowych, choć oficjalnie jest to rekord Guinnesa, zajmuje A Run for the Pasig River organizowany… także na Filipinach. Rekordowe zawody odbyły się 10 października 2010 roku. Wystartowało w nich 116086 osób biorących udział w biegach na 10, 5 i 3 km. A Run for the Pasig River to wydarzenie cykliczne (najbliższa edycja odbędzie się 6 października 2013 r.), którego celem jest przeprowadzenie kampanii informacyjnej i pozyskanie funduszy na rzecz ochrony rzeki Pasing.

Imprezą, która przez długi czas utrzymywała się na pierwszym miejscu największych biegów na świecie był bieg Bay to Breakers rozegrany w 1986 roku w San Francisco. Wystartowało w nim wówczas 110 tysięcy osób, co przez 24 lata było wynikiem niepobitym. Bay to Breakers, w przeciwieństwie do swoich większych konkurentów z Filipin, jest imprezą biegową, która w swoim programie ma tylko jeden dystans – bieg na 12 km. Pod tym względem jest są to największe zawody w historii.

Największym biegiem jaki kiedykolwiek udało się zorganizować w Europie jest bieg Cursa El Corte Ingles rozgrywany na ulicach Barcelony. Co roku startuje w nim kilkadziesiąt tysięcy osób – głównie dzięki temu, że start w imprezie jest bezpłatny. Największą frekwencję hiszpańskich zawodów odnotowano w 1994 roku. Wtedy to na 11-kilometrową trasę wyruszyło 109457 zawodników. W 2014 roku ukończyło ponad 73 tysiące osób. Późniejszych danych nie znalazłem, ale zapisy na edycję 2019 trwają. Na europejskim podium plasują się także imprezy z Danii (półmaraton Broloppet z 92266 uczestnikami w 2000 roku) i Niemiec (JPMorgan Chase Corporate Challenge z 73719 zawodnikami w 2008 r.)

Ciut większy od niemieckiej imprezy jest city2surf rozgrywany w Sydney od 1971 roku, obecnie zawsze w drugą niedzielę sierpnia. Bieg jest rozgrywany na dystansie 8.61 mili czyli bez 93 metrów 14 kilometrów, a bierze w nim udział plus minus około 80 tysięcy biegających. Jak możliwy jest start takiego grupy: wydarzenie jest określane jako biego-marsz i każdy z uczestników deklaruje się w której grupie chce się znaleźć wg następującego klucza: „Pierwszą grupą, która wystartuje, są elitarni sportowcy na wózkach inwalidzkich [5], a za nimi wysiadające zaproszenia i preferowane grupy biegaczy, a następnie biegacze z wcześniejszymi czasami wyścigów poniżej 70 minut, biegacze z poprzednim czasem wyścigu poniżej 90 minut, grupa biegaczy open-entry, grupa joggingowa z otwartym wejściem, a na końcu grupa “Powrót plecaka” z otwartym przejściem do chodzenia, korzystania z wózka inwalidzkiego lub pchania wózków dziecięcych. Wstęp do wszystkich grup jest ograniczony do określonej liczby zawodników i, z wyjątkiem grup zaproszonych, przydzielanych na zasadzie “kto pierwszy, ten lepszy”” ( źródło „ciocia wiki)”.

Kontynuując informacje z portalu Bieganie:   w czołówce są również inne zawody rozgrywane w Skandynawii: półmaraton Göteborgsvarvet w Göteborgu (59417 uczestników w 2011 roku), bieg przełajowy Lidingöloppet w szwedzkim Lidingö (43230 w 2011 r.) oraz brytyjski bieg półmaratoński Great North Run w Newcastle (54500 startujących w 2004 i 2010 roku). Na świecie sławę dzięki dużej frekwencji zyskały także biegi w Auckland (Round the Bays – 70000), Spokane (Lilac Bloomsday Run – 61298; startowały tu m.in. Dorota Gruca i Karolina Jarzyńska), Beirucie (United We Run – 60000), Vancouver (Vancouver Sun Run – 60000), Atlancie (Peachtree Road Race – 55000) i Boulder (Bolder Boulder – 54040).

Jako kolejne mamy grupę tzw wielkiej szóstki, czyli sześć największych maratonów świata:

Nowy York, gdzie jak plotka głosi padło już podobno ponad 50 tysięcy biegnących, Chicago, gdzie padła już magiczna cyfra 40 tysięcy plus ( a my się podniecamy 500 plus), maraton w Berlinie, który zdecydowanie puka pod 40 tysięcy, Boston, gdzie nawet mimo tragicznych wydarzeń biega ponad 30 tysięcy, Londyn, który także nie ma problemów z przekroczeniem 30 tysięcy biegnących, no i oczywiście Tokio, gdzie trzydziestotysięczna granica nie jest niczym oszałamiającym.

Następnie w kolejce,  jak podaje runnersworld w  listopadzie, w kolebcie biegania czyli Etiopii mamy Great Ethopian Run . Pomysłodawcą największego biegu ulicznego Afryki jest sam Haile Gebrselassie. Ten kolorowy, pełen pozytywnej energii, choć czasem nieco chaotyczny wyścig cieszy się coraz większą popularnością. W ostatniej edycji na linii startu stanęło 36 000 biegaczy, z czego 90% stanowili Etiopczycy. Trasa: Leżąca na wysokości 2400 m n.p.m. Addis Abeba jest trzecią najwyżej usytuowaną stolicą na świecie. Linia startu znajduje się na placu Meskel, następnie biegacze robią pętlę w centrum miasta.Fakty: Opłata startowa wynosi 25 birrów (ok. 4,80 zł), co stanowi odpowiednik średniego dziennego zarobku w Etiopii.” Muszę przyznać, że nic tylko, lecieć. W tym momencie dopadła mnie pewna refleksja, ale o tym może w jutrzejszym wpisie

Nie wiem czy znalazłem wszystkie największe z największych, gdyż brakuje mi danych z ostatnich 4 lat,  ale przy tych liczbach nasz poznański Bieg Niepodległości, na którym mamy już na liście (dane z wczoraj 30 tysięcy z malutkim haczyczkiem) mieści się w top 30 największych światowych biegowych imprez. Z drugiej strony patrząc nie znalazłem innego tak dużego wydarzenia nie tylko w naszym kraju, ale także naszej części Europy ( liczę od Odry do Uralu i od Morza Bałtyckiego do Czarnego). Pytanie, czy na drogach Poznania będziemy w stanie pomieścić taką liczbę osób i czy będzie to bieg, czy może raczej marszobieg ze wskazaniem na marsz… Jednak po podsumowaniu wszystkich danych nasz ogólnokrajowy, multimiejski Bieg Niepodległości będzie się mieścił gdzieś w pierwszej trójce, bo realnie liczę, że 10 i 11 listopada we wszystkich tuptaniach pobiegnie nas około 120-150 tysiecy osób. Rozstrzał znaczny, ale i tak najwieksi nie bedziemy. No chyba. że uda się przekroczyć te 200 tysięcy tuptajacych, ale to by trzeba bieg po biegu przeliczyć. Kto wie, może w weekend będzie mi się chciało. 


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o