Niepodległosowa zakąska biegowa

Dzisiaj przed nami najważniejszy chyba cykl biegowy tego roku. Można go krótko określić jako Biegi Niepodległości z okazji 100 lat od odzyskania Niepodległości. Świadomie nie używam określenia 100 lecie Niepodległości, gdyż w okresie ostatnich stu lat z tą Niepodległością to różnie bywało. Był i czas okupacji niemieckiej, jak i pewnego podporządkowania Wielkiemu Bratu zza wschodniej granicy. Tak więc takie prawdziwej niepodległości to mieliśmy jakieś pięćdziesiąt lat. No, ale dywagacje historyczno-polityczne zostawmy politykom, socjologom, historykom, a ja już wracam do istoty dzisiejszego wpisu.

Mogę napisać, że wczoraj miałem już poważne wprowadzenie, wstęp, czy też zakąskę  przed głównym dzisiejszym daniem. Najpierw rano, jak często mi się zdarza w sobotę udałem się przed godziną 9 na mój ulubiony cykl biegowy. W ostatnich tygodniach mieliśmy prawdziwie złotą polską jesień słońcem i wysoką, jak na ta porę roku temperaturą zdobioną, ale w sobotę z rana wszystko zaczęło wracać do jesiennej normy. Może jeszcze nie ma typowych jesiennych chłodów, ale gęsta mgła nad miastem zawisła. I tej mgły prawie dwustu pięćdziesięciu biegających się wynurzyło, by po nieodłącznym : „ do startu gotowi, start”  tradycyjną piątkę po stałej trasie przemierzyć. Z okazji wyjątkowości weekendu wielu z nas także było odzianych w narodowe barwy, byli i tacy, co flagi na drzewcach w swoich dłoniach dzierżyli, jak i ubrani całkiem normalnie. No, ale akcent niepodległościowy był zaznaczony. Do tego tłumy biegajacych z innych miast ( w tym liczna delegacja z Warszawy – ciekawe), którzy na dzisiejszy bieg przyjechali. Sam parkrun jak zawsze super, w pełni profesjonalnie przez naszych parkrun-masterów zorganizowany i poprowadzony. Można chyba śmiało napisać, że jest to jeden z lepiej prowadzonych biegów cyklu, czego dowodem może być frekwencja, która jest także zaliczana do ścisłej czołówki całego parkrunowego cyklu.

No, a potem udałem się odbiór pakietu startowego na dzisiejszy start. Wybrałem się o dosyć wczesnej porze, by uniknąć tłumów, które zapewne w popołudniowych godzinach się rzucą, bo w końcu kiedyś muszą. Trzeba przyznać, że organizator godnie się przygotował na przyjęcie tych tłumów. Zaanektował na biuro zawodów jedną z hal MTP na której rozstawił na pewno kilkanaście, jak nie dzieścia stanowisk z których każde obsługiwało określoną pulę numerów startowych. Kiedy podszedłem „moje” stanowisko było całkowicie puste, więc cały pobyt z biurze zawodów i odbiór pakietu trwał może 5 minut ( z dojściem i znalezieniem). Co do samego pakietu, to można napisać, że same biegowe „mięcho” czyli koszulka, numer startowy i cztery agrafki. Poza jakimś batonikiem musli żadnych dodatkowych ekstrasów, czyli sam pakiet trochę jak stajenka betlejemska. No, ale nie ma co narzekać, dzisiaj jest ten dzień, pogoda idealna, moze tochę chłodno, ale na pierwszych kilometrach się rozgrzejemy ( pod warunkiem, że da się biec). Pytanie jak długo będziemy stali nim ruszymy n razie pozstaje bez dpowiedzi. Na razie zbieram się, czas ruszyć i tak jak potrafię oddać hołd pokoleniom co na wszystkich polach bitew  kości swe pozostawiali, byśmy dalej mogli mówić: jesteśmy Polakami.


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o