My, szara masa biegowa

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Arek w parkrun biega o coś jeszcze, ale o tym zapewne w tym tygodniu jeszcze napiszę. Macieju i Lucjanie dane do wpisu brałem ze stron poszczególnych biegów i wyników przez Organizatorów podawanych. W przypadku Biegu z Wąsem faktycznie musiała mi się jedynka z dwójką pomylić, ale potem poprawione. Trochę tego wbiegania i szperania było, wiec mogłem gdzieś się omsknąć we wpisie. Dzięki za zwrócenie uwagi.

Jest takie pytanie, które pada ze strony osób, które nie biegają, a które chcą być miłe w czasie dyskusji z nami biegającymi. W sytuacji, kiedy w trakcie rozmowy temat z jakiś powodów ruszymy temat naszego ostatniego startu wtedy  pada to magiczne pytanie: „ a które miejsce zająłeś/zajęłaś w czasie tego biegu. W tym momencie ponad 90% z nas ( nie licząc tych, którzy faktycznie walczą o miejsca), aż się zachłystuje i nie do końca wie co ma odpowiedzieć. Powiedzmy sobie szczerze, ilu z nas wie które miejsce zajęliśmy w czasie ostatniego biegu? Tak naprawdę dla nas biegających miejsce w klasyfikacji nie ma większego znaczenia. Możemy powiedzieć, że byliśmy w pierwszej, albo drugiej połowie biegowego tłumu. Kiedy próbujemy to wyjaśnić nasi rozmówcy z reguły robią wielkie oczy i pytają: „ Jak nie walczysz o miejsce w czołówce, to po co biegasz?”.

No i jak tu komuś wytłumaczyć, że rywalizacja z innymi nie ma dla nas takiego znaczenia, jak walka ze swoimi słabościami i udowodnienie samemu czy samej sobie, że potrafimy, możemy i damy radę. To jest dla nas najważniejsze. Do tego smak endorfin duszę nam napędzających, radość wewnętrzna i ten tłum wzajemnie się wspomagający. Owszem jesteśmy taką zwykłą szarą masą biegową, która napędza tylko statystykę każdego biegu. Ale biegnąć w ten masie mamy w sobie moc i siłę, której nasze wewnętrzne słabości nie mogą się oprzeć. W czasach, o których lepiej nie wspominać głoszono hasła: „ masy wszystkim”, „ w masie siła”. Owszem, może lepiej tych czasów  nie wspominać, ale siła z masy płynąca do dzisiaj wielu napędza. Na szczęście już nie w wersji rewolucyjnej, ale takiej radosnej, której komuniści tamtych czasów nie potrafiliby zrozumieć. Tak, jak nam jest trudno zrozumieć, by można tak odwrócić pozytywne znaczenie masy w wersji biegowej. A różnica miedzy masą biegową a rewolucyjną jest wręcz trudna do wyobrażenia. Dlatego ja wolę pozostać w masie biegającej. Oczywiście z tą szarą to jest przenośnia, gdyż ta masa jest maksymalnie wielokolorowa, a 11 listopada biało-czerwona. Tak więc różne są kolory masy, ale masą pozostaje. 


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o