Nasze biegowe, a raczej startowe motywacje

Nie jest żadną tajemnicą wiedza, żeby wiedzieć, trzeba mieć jakąś motywacje. Różne rzeczy nas motywują do tego by podnieść dupsko z fotela, przebrać się i robić kilometry trochę szybciej przebierając nogami. Na temat co nas do tego motywuje napisano już kilometry stron więc nie będę się nad ogółem rozwodził, tylko przejdę do drobnego wycinka, szczególiku, takiego drobnego, ale jakże dla niektórych z nas ważnego.

Ostatnio, kiedy pisałem, że musze rano zerwać się rano i ruszyć na parkrun, jeden z komentujących na Facebook napisał, że nas motywuje do udziału a parkrun pewna forma rywalizacji, chęć gonienia się z innymi czy udawadniania sobie, kto więcej tych parkrun będzie miał na koncie. Napiszę tutaj krótko: owszem liczba tuptań parkrun, które każda z osób w cyklu biorąca udział ma znaczenie, jednak nie końca w tym znaczeniu co większość nie znająca cyklu rozumie.  Owszem są przypadki, że ktoś kogoś goni pod względem ilości biegów ( prawda Grzesiu?) jednak to raczej bardziej humorystycznie i wzajemnie motywująco. Dużo ważniejsze jest to, co w zamian za wytrwałość dostajemy od samego cyklu. Jak większość osób biegających wie, parkrun nie wiąże się z kosztami ponoszonymi przez osoby biorące w nim udział. Nie płacimy za tzw pakiety, gdyż uch nie ma, a pomiar czasu i miejsce w wynikach oraz pozycję w necie mamy za free. Do tego jeszcze w niektórych lokalizacjach ( w tym w Poznaniu) można dostać na mecie coś do wypicia, a i czasem do wszamania tak po naszemu poznańskiemu. No, ale mimo braku kosztów, najbardziej wytrwali otrzymują ekstra nagrody. Tą ekstra nagrodą są koszulki za wytrwałość. Obecnie mamy 4 takie koszulki: po 50-tym, 100-tnym, 250-tym oraz 500-tnym biegu. Ja w mojej kolekcji mam już te trzy pierwsze, z czego ostatnia za 250 bieg przybiegła do mnie wczoraj, czego dowodem jest zdjęcie wpis ten prowadzące. Co prawda musiałem zapłacić za wysyłkę z UK 4 funty z kawałkiem, czyli ciut ponad 20 PLN, ale otrzymałem koszulkę po tygodniu od zapłacenia czyli warto. Na poprzednie czekałem po  parę miesięcy więc wolę już zapłacić te dwie dyszki i mieć raz dwa czy rug cug jak kto woli.

Muszę przyznać, że frajda i dodatkowa ekstra motywacja wyjątkowa. Teraz następna koszulka po 500 parkrun, czyli kolejnych 250-ciu. Oczywiście pod warunkiem jeżeli do tego czasu dożyję. No, ale jest motywacja, by jednak chcieć te ładnych parę kolejnych lat przeżyć. Ile ich będzie? Pierwsze 250 zajęło mi koło 6 lat, czyli kolejne przynajmniej drugie tyle, jak nie więcej, gdyż nie mam możliwości być tydzień w tydzień a w takim przypadku można nawet po niecałych 5 latach taką ilość machnąć  w końcu w roku mamy koło 52 sobót).  Ja jednak nie wiem co po drodze się wydarzy, ale cel do osiągniecia jest.


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o