Zimno nam nie straszne

Cały praktycznie październik i przez połowę listopada pogoda na rozpieszczała. Było ciepło i bardzo przyjemnie. No, ale w końcu musiało nadbiec to, do czego ostatni miesiąc jesieni jest stworzony, Zrobiło się zimno. No i wczoraj mimo zimna i trzęsących się zębów pocierających jedne o drugie ( w sensie górne z dolnymi), ponad 170 osób pojawiło się na Cytadeli. Może jeszcze mrozu nie było, ale ledwie parę stopni powyżej 0 już chłodem nas mocno traktowało.

I co było zabawne, kiedy ekipa się zebrała, a czas startu zaczął się zbliżać rozpoczęło się jedno wielkie rozbieranie. Może napisać, że wielki biegowy striptease. Oczywiście nie do rosołu, ale na tyle że nie było nam zbyt gorąco, a wręcz by chłodek szczypiąc w cztery litery do przodu nas gonił. Na tyle gonił, by w myśl jednej piosenki: ” nas nie dogoniat” Zdecydowana większość biegających długie spodnie, następnie pierwsze długa, ale nie za gorąca warstwa, a na niej koszulka. No, ale byli i twardziele którzy na krótko ubrani do strefy startu się udali. Oznaczało to krótkie spodenki i koszulka z krótkim rękawem, a na sam widok nam zmarzluchom robiło się zimno. No, ale na szczęście za długo nie musieliśmy czekać i patrzeć marznąć, albo marznąco zerkając, kiedy wreszcie sygnał startu został dany. I nastąpiła pogodowa i temperaturowa metamorfoza. Z każdym pokonanym metrem czuliśmy jak rozkoszne ciepło rozpływa nam się po całym ciele. Można napisać, że w połowie dystansu już nam było niemal gorąco, ze pot wręcz po czole niektórym wartkim strumieniem spływał. No, a im bliżej mety, tym z jednej strony coraz cieplej, a z drugiej w duszy narastała obawa, a wręcz niechęć, by zatrzymać się mecie. Kiedy staniemy, opuścimy nasza biegową termiczną gardę, a zimno będzie nas bez litości okładało niemal zmrożonymi pięściami. Nic tylko szybko się zeskanować i zwiewać, by znowu chociaż trochę się ogrzać.

Podsumowując bieganie w chłodzie, a kiedy niedługo przybiegnie czas w mrozie jest rewelacyjne. Można napisać, że jest to czas, kiedy mróz nie stanowi żadnej przeszkody, a wręcz dodatkowo motywuje. Nam biegającym zimni w żaden sposób nie jest straszne. Jedynie co to wyjść by ruszyć i potem po wszystkim się zatrzymać. Jak się przebijemy przez ten pierwszy lodowy pancerz ( zarówno z przodu, jak i z tyłu) , to środek…biegowe palce lizać.


2
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
akcesoria-rowerowe.com.pl
Gość

Trochę jak z lokomotywą 😉 ciężko rozpędzić, ale później i ciężko zatrzymać.

Akilegna
Gość

Bardzo ładnie napisany post, aż chce się go czytać. Niby jest on o przygotowaniu do biegu i o nim samym, ale jest to opisane w cudowny sposób. To prawda, że gdy zacznie się już biec to jest ciepło, ja zawsze mówiłam sobie, że jeśli się to lubi to serce i dusza się cieszą i nas rozgrzewają/zagrzewają do walki, wiem głupie. 😀
Zapraszam także do mnie i pozdrawiam. 🙂
http://akilegna-kib.blogspot.com/2018/11/amateurish-but-with-heart.html