Zbieractwo – nasza naradowa pasja

Na początku jak zawsze w tym miejscu i czesie. Akilegna wielkie dzięki za odwiedziny i miłe słowa. Bardzo mi miło, kiedy odwiedzają mnie osoby, które nie do końca samo bieganie bawi, ale którym podoba się mój sposób pisania. Akcesoria rowerowe dokładnie jak to zostało w komentarzu napisane. Trudno ruszyć, ale jak już się ruszy, to zatrzymać się nie chce. 

Nie jest chyba żadną tajemnicą, że uwielbiamy zbierać. Można napisać, że zbieranie, a w zasadzie zbieractwo może przyjąć u nas klika postaci. Niektóre są przyjemne, inne trochę absurdalne, czy raczej może marketingowe, ale łączą nas jedną wielką zbierającą nicią.

Zacznijmy może od tych przyjemnych i nie koniecznie związanych z wydawaniem większych czy  jeszcze większych pieniędzy. Moją ulubioną formą zbierania, jest kolekcjonowanie kolejnych biegów parkrun. Co mi to daje? Ci co wiedzą, to wiedzą, a ci co nie to zaraz wyjaśnię. Otóż po uzyskaniu kolejnych „magicznych” parkrun level-ów czyli po 50-tym, 100-tnym , 250-tym oraz na razie 500-tnym parkrun otrzymuje się koszulkę z daną liczbą. Na zdjęciu prowadzącym ten wpis widać, jak na ostatnim parkrun prezentuję moją 250-tkę. W Poznaniu byłem czwartym, któremu na koszulka się należała, a w po zeszłej sobocie jest nas już 5. Tyle, że chyba mnie pierwszemu udało się ją zamówić i otrzymać, albo jako pierwszy się nią chwaliłem. Ostatnio widziałem jeszcze Zbyszka z jego 250-tką, ale miał ją schowaną pod drugą warstwą. Jak napisałem nie płacimy tutaj za koszulkę, jedynie co to wysyłkę, ale to już tak trzeba.

 Jednak w bieganiu zbieranie nie tylko z parkrun jest związane. Mamy jeszcze różne Korony, Herby i inne takie, które także polegają na zbieraniu kolejnych startów, czy to dziesiątek, półmaratonów, maratonów, biegów górskich i innych takich. Zresztą nie tylko dotyczy to Koron, Herbów i innych takich. Generalnie biegowe zbieranie można uskuteczniać na każdym dystansie, a potem zapłacić za medal, jego wysyłkę i mamy kolejny medal w kolekcji biegowej. Zresztą tych biegowych medali także mamy cała masę i to też jest pewna forma zbieractwa, tyle że już płatnego, bo za start, którego uhonorowaniem jest medal także płacimy.

No i tutaj dochodzimy już do klasycznego zbieractwa płatnego, czyli promocyjnego szału zakupowego. To, co dzieje się w różnych sieciach, to przechodzi wszelkie wyobrażenia. Za odpowiednią wartość zakupów dostajemy jakieś naklejki, a kiedy zbierzemy odpowiednią ilość to dostajemy coś, czy to jakąś książkę np. kucharską, czy coś innego mniej lub jeszcze mniej przydatnego. Nie ważne czy potrzebne, ale tłumy się rzucają i naklejki zbierają. Przykłady tych płatnych promocji można wymieniać i wymieniać. Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem pomysłowości, a szczególnie rzucania się na nie nas. Ja przyznam szczerze, ze jestem z trochę innej bajki i mnie ani zbierania naklejek, ani black Friday nie kręci. Jedynie co to ze zbieractwa mam dwie korony: półmaratonów i maratonów Polski oraz oczywiście koszulki parkrun: 50-tą, 100-tną i 250-tą. Teraz zbieram do 500-tnej, ale czy dożyję, to inna bajka.


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o