Czy my, amatorzy czystej wody korzystamy z biegowej wiedzy objawionej…

Wszechobecna sieć spowodowała ogromną łatwość w docieraniu do różnych źródeł, informacji, wiedzy, która generalnie ułatwia nasze życie. I to dotyczy to wszystkich sfer naszego od życia. Niezależnie czy mamy potrzebę uzupełnienia swoich danych, wiedzy, kontaktu z innymi, uzyskania informacji z pierwszej czy drugiej ręki, wystarczy wbiec e neta i po wpisaniu odpowiedniej frazy w wyszukiwarkę cała wiedza spływa do nas w tempie wręcz niesłychany. A jeżeli mimo wszystko nie chcemy szukać, to wystarczy puścić zapytanie wśród znajomych czy nawet obcych na różnych portalach i także możemy spokojnie liczyć na wsparcie, często z najmniej spodziewanej strony.

Jak już pisałem wsparcie i wiedze możemy uzyskać w każdym nurtującym nas temacie. Podobnie ma się też oczywiście z naszą biegową pasją. Jak ktoś chce zasięgnąć jak się przygotować do biegania, jak rozciągać, jak biegać na taki czy inny czas, nie ma problemu wystarczy tylko sięgnąć do źródeł i bez żadnych kosztów, opłat można taką wiedzę uzyskać. Pytanie tylko, ilu czy też ile z nas faktycznie korzysta z wiedzy prawie czy wręcz całkowicie profesjonalnych źródeł. Nie pisze tutaj o zawodowcach, czy prawie zawodowcach, którzy z natury ciekawość i głód wiedzy mają w genach zapisane. Napisałem tutaj o nas zwykłych tuptających amatorach, trenujących po amatorsku, raz na jakiś czas gdzieś startujących, albo i nie, a bieganie traktujący jako dodatkową frajdę, wsparcie duchowe i fizyczne czy drogę dobrego samopoczucia. Z pewnością zdarza się nam zaglądać na różne strony, choćby w poszukiwaniu biegów, startów, może koniecznego sprzętu, ale czy korzystamy z wiedzy tych, którzy chcą się z nami nią dzielić? Myślę, że im kto jest większym amatorem, tym mniej z takiej wiedzy korzysta. Nie znaczy to oczywiście, że od czasu do czasu nie zajrzy, nie przeczyta, może nawet poduma, ale czy skorzysta? Mam wątpliwości, bo bycie prawdziwym amatorem wydaje się, że  zwalnia nas z potrzeby szukania wiedzy.

Może i nie jest to rozsądne, ale my amatorzy mamy nasze amatorskie prawa, które nakazują nam samym, naszymi własnymi ścieżkami szukać idealnej drogi do realizacji naszej pasji. Skorzystanie z wiedzy zewnętrznej w postaci różnych prawd objawionych z pewnością by nam w tym pomogło, ale my nie zawsze lubimy podążać na łatwiznę. Cały urok jest kroczyć po swojemu,  a jak się potkniemy, czy nawet upadniemy, to cóż.. Nasze prawo, nasz upadek i nasze życia. Czegoś z własnych błędów szybciej się nauczymy niż w setki przewertowanych po łebkach mądrych źródeł. Szczególnie, że często są one napisane przez niemal lub prawdziwych profesjonalistów w profesjonalny sposób, a on do nas zwykłych szarych amatorów nie do końca dociera.


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o