Propoganda jak w PRL-u czyli współczesny powrót do przeszłości

Dzisiaj coś z innej beczki. Wiem, że zostanę zaraz zaatakowany przez wielu, którym się ten wpis nie spodoba, ale muszę od czasu do czasu dzielić się trochę poważniejszymi, niż tylko biegowymi spostrzeżeniami. I żeby było jasne, nie deklaruje się tutaj jako zwolennik takiej czy innej partii politycznej, a jedynie jak zdecydowany przeciwnik tego, co przez ponad  40-ści lat od 1945 do 1989 roku nam serwowano. Jestem jeszcze z tego pokolenia, które pamięta to co działo się w latach osiemdziesiątych zeszłego wieku w naszym kraju. Lat siedemdziesiątych tak bardzo nie pamiętam ( ale do tego wrócę), gdyż byłem za mały, ale niedzielę bez teleranka i późniejsze rozmontowywanie systemu jak najbardziej już tak.

Muszę przyznać, że wsłuchując się w obecne programy polityczne, społeczne czy też informacyjne puszczane na stacjach mocno związanych z obecną władzą czuję się trochę jakbym się cofnął właśnie do tych lat osiemdziesiątych, a szczególnie siedemdziesiątych, które pamiętam ze starych kronik w kinach przed każdym filmem puszczanych.( wtedy telewizor był w co którymś domu). Jednak  oficjalnie, (jak nam głoszono)  byliśmy wtedy ósmą gospodarką świata, a ze wszystkich stron płynęły do nas informacje, jak to bogato, cudownie się nam żyje, a ludzie są coraz bardzie zamożni. Z tym, że rzeczywistość bardzo skrzeczała.

Podobnie jest obecnie. Kiedy słyszę, jak to Polakom się coraz lepiej zyje, że przeciętne wynagrodzenie mamy na poziomie prawie 5000 tysięcy to śmiać mi się chce. Już pominąwszy nawet raczej przemilczany fakt, że mówimy o kwocie brutto, to i tak przy netto mamy prawie 3500 na rękę. Jest to oczywiście zdecydowanie mniej, ale i tak jest to kwota, dla około 80% pracującego społeczeństwa zdecydowanie poza marzeniami. A jeżeli jeszcze ostatnio gdzieś widziałem informację, że bardzo dużo Polaków zarabia ponad 7000 PLN, to już eksplodowałem śmiechem. Co ciekawe jakoś nie mówi się o większości, która zarabia na poziomie 1500 netto, albo i jeszcze mniej to już śmiech mnie ogarnia zupełny. Oczywiście są tacy, którzy tyle zarabiają, ale mówimy tutaj, albo o osobach bardzo uzdolnionych biznesowo ( jest ich stosunkowo mało), ale polityków władzy, którzy za opowiadania bzdur, jak dobrze nam się żyje kasują wielką kasę. Jak pisałem na początku, czułem jakbym się cofnął w czasie, kolor ubranka się zmienił, trochę metody, ale retoryka została na tym samym poziomie. I zaraz zapewne usłyszę: a za poprzednich rządów to… ale ja nie oceniam poprzednich, tylko obecne. A to, że politycy w naszym kraju w 90 procentach działają na korzyść swoją, a nie naszą to już przywykłem. Jednak nie mogę przywyknąć do tak bezczelnego kłamania mi w oczy i przekonywania na siłę, że czarne jest białe. A w zasadzie nie czarne, ale sraczkowate, bo inaczej tego, co dzieje się w naszym kraju nazwać nie mogę.

Żeby nie było, że piszę dla samego pisania, bez dowodów: masło podrożało o praktycznie 100 %, benzyna, ropa… cóż pamiętam ceny benzyny ( i to wcale nie tak dawno) na poziomie poniżej 3 PLN, a ropy poniżej 2 PLN, prąd, gaz także w górę. Jak sobie porównuję, to średnio ceny w ostatnich latach skoczyły o około 30%. Jakoś moja pensja dziwnie nie. Najśmieszniejsze , a w zasadzie najtragiczniejsze jest to, jakimi kosztami, czy też podatakami jesteśmy my pracujący, a szczególnie zatrudniający nas obciążeni. Jeżeli mielibyśmy dostać na rękę 3500, to nasz pracodawca ponosi łaczny koszt na poziomie prawie 6000 PLN. Do tego dobiegają podatki, opłaty i inne takie. Możemy śmiało napisać, że zyjemy w kraju z jednym z bardziej bandyckich systemów opłat narzucanych na społeczeństwo. Bo policzmy sobie ile by dla nas zostawało, gdyby nie ZUS-y, podatki i inne takie. Ja nie mówię, że Państwo nie powinno ich pobierać, bo też musi z czegoś żyć, ale zabieranie nam grubo ponad 50 % naszych zarobków, w postaci ZUS-ów, podatków i innych takich to jest po prostu zwykły bandydtyzm i w tym obecna władza niczym się różni od poprzednich. 

No, ale za to słyszę w TV, jak dobrze się teraz nam wszystkim żyje. Bo z wcześniejszych to było. W czasach PZPR mówiono, że źle było za Sanacji w obecnych maja inną ofiarę, na której się wyżywają. Bo zawsze się ktoś znajdzie na kogo można wszystko zwalić. Tak było za PZPR, tak jest i teraz. A ceny sobie rosną, a władzy żyje się coraz lepiej, a nam… no cóż… Zgadzam sie z tym, co zostało napisane na zdjeciu ten wpis prowadzącym. Nasza polityka po 1989 roku, to jeden wielki dzień świra, a my jeszcze tym świrom płacimy i wybieramy ich, żeby nam świrowali… Kiedyś było panowanie, potem towarzyszenie, a teraz mamy świrowanie i przekonywanie, że tamci sa bardziej świrnieci niż my. 

Ktoś może zapytać: ale po co by mieli w kółko okłamywać, co daje takie przeinaczanie rzeczywistości, jeżeli i tak wszyscy widzimy jak jest. No cóż, jak mawiał jeden z guru kłamiącej propagandy dr Goebbels: „Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą”. I na tym może poprzestanę.


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o