Świetliki biegają po Cytadeli

Z racji niedobranego w tym roku urlopu pod koniec roku znowu zrobiły mi się wolnedni. No, a jak wolne dni, to można trochę sobie pobiegać. No i rano wczoraj sobie zrobiłem treningową jedną pętlę dookoła domu, a po południu sobie przypomniałem,że mamy na Cytadeli o godzinie 20 drugie urodziny CBN ( Cytadela by Night), więc mogłem moje nocne biegowe zaległości nadrobić. O ile w tamtym roku udało mi się parę razy być na CBN, to w tym roku bez szans. Jak normalnie wracam do domu, zanim się ogarnę, to bez sensu i czasu, by jechać gdzieś jeszcze na nocne tuptanie. No, ale wczoraj szansa się objawiła, więc postanowiłem ją wykorzystać.

Mając wolne dni, mogłem w spokoju ducha udać się do mojej biegowej Mekki. Z racji, że już ciemno więc uzbrojony w „czołówkę” przed 20 znalazłem się na miejscu. Mimo dosyć późnej pory spora grupa biegających jużsię szykowała, rozgrzewała i przygotowywała. Kiedy ruszyliśmy widząc przed sobą świecący tłum odniosłem wrażenie, jakby stado świetlików fruwało na zbliżonej wysokości. Wrażenie było niesamowite. Co prawda niektórzy mieli lampki swoja mocą niemal górnicze przypominające, więc może było mieć dwa rodzaje odczucia:pierwsze, że wzlatujemy ze świetlikami, a drugie, że podążamy w kopalni wśród górników do pracy się biorących. Raz jaśniało bardziej, a raz trochę mniej, ale byliśmy biegajacy rozjaśnieni. Można napisać, że każda biegająca osoba mocniej lub słabiej świeciła. Można było nawet pewne wizje mistyczne w wyobraźni sobie tworzyć.  Ktoś może zapytać, co brałem, jeżeli w czasie zwykłego wieczornego biegu mam takie skojarzenia Odpowiem krótko: wszak CBN, to prawie jak CPN, tyle że tutaj adrenalinę i endorfiny tankujemy. No i potem taki efekt i wizje się zdarzają. Tak sobie myślę, czy korzystając w wolnych dni nie wprowadzić aż do powrotu do pracy dwóch treningów dziennie: rannego i wieczornego. Byle by ten ranny nie padł, bo wiadomo, jak z raną się biega…


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o