Biegowego Nowego Roku

Dzisiaj, w ten ostatni dzień starego roku chciałbym odejść trochę od rozpalającej tak w ostatnich dniach debaty na temat kto winien, kto nie winien i poszukiwania tematów zastępczych udowadniających, kto w tym stadzie jest wielbłądem. Ciało zostało dane, temat zakończony i mam nadzieję, że z nowym rokiem nie wróci ze zdwojoną siłą…

Jak ogólnie ten rok możemy podsumować. Każda osoba ma swoje oceny, opinie i podsumowania. U mnie pod względem biegowym był on względnie spokojny. W wersji płatnej cztery biegi:  2 dziesiątki, półmaraton, maraton, czyli bardzo skromnie i spokojnie. W wersji niepłatnej 45 parkrun i dwa razy Cytadela By Night plus dzisiaj Cytadela By Morning ( biorąc pod uwagę godzinę, o której się odbędzie). Tak więc spokojnie, bez szału, ale zgodnie z planem. A co w nowym roku? Myślę, że podobnie: maraton, półmaraton z dwie dziesiątki i ile się da parkrun. Tyle u mnie z planów, a jak to wygląda u Was?

Tak naprawdę nie ważne, czy planujecie z dużym wyprzedzeniem, czy będziecie się zapisywali na ostatnią chwilę. Nie ważne, czy będziecie walczyli o czołowe lokaty, tylko czy aż o poprawę własnych życiówek, czy w końcu tylko biegali, bo macie taką potrzebę i tupwenę. To wszystko ile, gdzie i jak biegacie nie ma tutaj znaczenia. Pragnę życzyć wszystkim śmigającym, biegającym czy tuptajacym, którzy wpis ten czytają, aby w nadchodzący rok wszystkie Wasze plany i zamierzenia zostały zrealizowane. Zarówno dotyczy to tych prywatnych, zawodowych, no i oczywiście z realizowanej pasji wypływających. Jeżeli pasja ta faktycznie z bieganiem jest związana, to zgodnie z założonymi celami i planami: jak najwyższych lokat, jak najwięcej życiówek, a nawet by po prostu się chciało te parę razy w tygodniu wyjść i potuptać tam czy tu. Niech ten Nowy Rok nie będzie gorszy od tego, który minął i byśmy mogli gdzieś na wspólnym biegu się spotkać. Czyli tak w skrócie: szczęśliwego, biegowego Nowego Roku dla wszystkich nas.


3
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Maciek
Gość
Maciek

Prawdę mówiąc to wydaje mi się, że biegacze ze zrozumieniem dla organizatora podeszli do odwołania Biegu Powstania Wielkopolskiego. Powiem więcej, co mnie nawet zdziwiło, nie było nie tylko hejtu, a było nawet jakby wsparcie dla organizatora i nikt jakoś, póki co, nie poczuł się nabity w butelkę. Brawo biegacze!