Na boso, a i bez ostróg

Muszę przyznać, że wczoraj na parkrun w Poznaniu przeżyłem szok. Ale od początku. Biegnę sobie spokojne, kogoś tam gonię, ktoś inny mnie przegania, czyli nasza klasyka biegowa. Nagle, gdzieś między  trzecim, a czwartym kilometrem wyprzedza mnie biegacz. Niby nic, w końcu norma, jednak coś przykuło nagle moją uwagę i spowodowało, że moja szczęka zrobiła mało majestatyczny i nagły opad na dół, że niemal w klatkę piersiową mnie walnęła. Pan biegł na boso. Co prawda przez szutrowym kawałkiem trasy wbiegł na trawę, ale biegł dalej. Od razu skojarzyło mi się z brazylijskim piłkarzem Leonidasem, który podobno także grał na boso ( min w legendarnym  meczu z Polską podczas mistrzostw świata w 1938 roku, gdzie strzelił nam 3 bramki, cały mecz po dogrywce zakończył się wynikiem 6:5 dla Brazylii) Muszę przyznać, że do końca biegu trzymałem się za panem podziwiając jego wytrwałość i odwagę.

Na mecie zamieniłem z panam parę słów i dowiedziałem się, że jego rodzimą lokalizacją jest Kalisz ( zdjęcie, które ten wpis prowadzi, gdyż musiałem zdjęcie bohatera wrzucić, gdyż kto by uwierzył, gdyby nie widział zostało właśnie ze strony kaliskiego parkrun pożyczone) i że  biega na bosaka od sierpnia, sprawdzając swoje możliwości. Jak stwierdził woli biegać zima, niż latem, bo wtedy asfalt bywa bardzo nagrzany. No i zdecydowanie preferuje bieganie na asfalcie, gdyż w trawie można trafić na szkło, albo i inne pułapki pozostawione przez psy czy ludzi o bałaganiarskim charakterze. Muszę przyznać, że byłem w sporym szoku i jeszcze większym podziwie.

Trochę poszukałem co wszechwiedzący Internet mówi na temat biegania bez obuwia i znalazłem kilka ciekawych informacji. Ciekawy artykuł na ten temat znalazłem na stronie runners-world.pl. Jak kogoś temat interesuje, to zapraszam: https://www.runners-world.pl/trening/Bieganie-boso-prawdy-i-mity,4951,1 . Muszę przyznać, że nawet korci, ale chyba jestem trochę zbyt konserwatywny, a może i za stary na takie pomysły. Nie zmienia to oczywiście faktu, że podziwiam wszystkich, których takie wizje inspirują i do biegania motywują. W końcu zawsze co s innego i jakże oryginalnego, a zobaczyć takiego tupzulusa na trasie – bezcenne. No i wiadomo, co biegającemu na boso można życzyć na Nowy Rok: samych tras bez niespodzianek i nie wdepnięcia w nic ani raniącego, ani śmierdzącego. No i oczywiście mało śniegu w zimie, bo nie wyobrażam sobie biegania na boso po śniegu i w mrozie, ale z pewnością klimat byłby zajefajny…


1
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Radosław
Gość
Radosław

Bardzo dziękuję Panie Pawle za wspaniały tekst o mnie. Serdecznie pozdrawiam z Kalisza 🙂 Rzeczywiście zacząłem biegać boso latem ubiegłego roku. Wczorajsze noworoczne spotkanie w Poznaniu, to był mój 17. parkrun. A cała historia z moim bosym bieganiem ma w sumie dwa aspekty. Pierwszy jest prozaiczny: od kilku lat startuję w ekstremalnych imprezach na orientację, gdzie – można powiedzieć – prawdziwy dystans zaczyna się powyżej 50 km. Zanim zacząłem biegać parkruny nigdy nie byłem klasyfikowany na trasie poniżej maratonu. Stwierdziłem więc, że dla “czegoś innego, odskoczni takiej” krótki dystans pobiegnę boso. Drugi powód jest natury osobistej. W życiu prywatnym zajmuję… Czytaj więcej »