Czas zacząć śnieżne bieganie

Muszę przyznać, że wczorajszy wpis, a w zasadzie petycja spotkała się z bardzo pozytywnym odzewem ekipy tuptającej i za to w imieniu ją składającego wielkie podziękowania. Marku i Pawle dzięki za Wasze uwagi. Masz rację Marku, a szczególnie z tym ostatnim komentarzem. To takie nasze narodowe: zrzucić wszystko na jednego, a potem mieć do niego pretensje.

No i stało się to, co stać musiało. W ostatnich dniach. Pani Zima objawiła swoje prawdziwe śnieżno-mroźne oblicze. Na razie mrozek z gatunku przyjemnych czyli na poziomie do pięciu poniżej zera, do tego śnieżna warstwa drogi przykryła spod które tu i ówdzie lodowa tafla szczerzy do nas swoje zdradliwe zęby. I co my biegający mamy robić w takich warunkach?

 Jest pewna grupa osób, które na czas zimy odkładają sprzęt biegowy do szafy wychodząc ze słusznego na swój sposób podejścia, że istnieje zbyt duże ryzyko poślizgnięcia, upadku, złamania i czego tam jeszcze, by warto je akceptować. Rozumiem to, w końcu każda osoba ma swoją biegową karmę. Jednak spora grupa nas, jeżeli nawet nie większość teraz dopiero czuje, że biegowo żyje. Podczas właśnie takie zimowego w mrozie z ryzykiem wpadnięcia w poślizg biegania włącza się dodatkowa adrenalina, a bieganie nabiera zupełnie innego smaku. Oczywiście trzeba mieć odpowiednio do tego przygotowane buty, by mimo wszystko do maksimum zminimalizować ryzyko upadku. Można dostać obecnie w sklepie kolce czy inne podkładki na podeszwy butów, które ułatwiają bieganie w takich warunkach. Z drugiej strony założenie kolejnej warstwy na buty także niesie pewne zagrożenia, że ta warstwa może spaść, nie utrzymać się i coś jeszcze, ale jeszcze innego. Dlatego jak osobiście jestem za bardziej osobiście wykonanym zabezpieczeniem w postaci wkręconych w stare buty biegowe „pchełek”, dzięki którym bieganie jest odpowiednio zabezpieczone.

Oczywiście każda osoba biegająca ma swoje rozwiązania i preferowane metody zabezpieczeń. Są zapewne i tacy, którzy żadnych nie uznają wychodząc z założenia, że jest ryzyko, jest zabawa, a im większe, tym większa frajda. Ja już jestem na to trochę za stary, ale życzę wszystkim biegających w obecnych dniach, niech zimowe bieganie pełnią szczęścia dusze napełni, a upadki i kontuzje szerokim łukiem niech nas wszystkich omijają. No, a dzisiaj z rana śnieg nam spłynął z plusową temperaturą i zamiast biegania na Cytadeli czeka nas jedno wielkie chlapanie


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o