Najpopularniejsza inicjatywa biegowa…

Nie jest tajemnicą, że bieganie jest jedną z najbardziej popularnych, masowo przez tłumy na całym świecie uprawianą dyscypliną sportową. Przyczyn tej popularności jest wiele, ale myślę, ze te najczęściej podawane to brak barier lokalizacyjnych do uprawiania – biegać praktycznie można wszędzie: pod blokiem, dookoła domu, na chodniku, w parkach, na polach, łąkach, lasach, wszędzie gdzie stanowi się zagrożenia dla ruchu drogowego, czy nie przeszkadza innym osobom, które akurat nie biegają. Do tego w sumie stosunkowo niewielkie koszty początkowe – nie trzeba w końcu na początek kupować wypasionych butów, spodenek, koszulek, bluz czy spodni do biegania. Jak ktoś dobrze się rozejrzy, to i w zdecydowanie poniżej 200 PLN też może się w komplecie: buty, bluza i spodnie się zmieścić ( buty można od 50 PLN znaleźć, koszulkę za 15, spodenki za 20, a spodnie i bluza też od 30 PLN, a rękawiczki na poziomie 20 się znajdzie.. I tu mówimy już o całorocznym komplecie biegowym. Oczywiście nie jest to jakiś wypasiony sprzęt, tylko najtańszy, ale jak ktoś zaczyna i nie wie, czy załapie bakcyla, to po kiego diabła ma wydawać więcej.

No, ale sprzęt biegowy to jedno, a po drugiej stronie mamy już clue całej naszej pasji, czyli samo bieganie. Na początku wystarczy nam samo w miarę systematyczne wychodzenie przed dom, czy gdzieś w okolicę i robienie parę do parunastu kilometrów. A nawet nie tyle patrzymy na same kilometry, ile na czas, który na bieganie przeznaczamy. Jednym wystarczy 20 minut dziennie, inni preferują przedział od 40 minut do godziny, a sa i tacy którzy poniżej godziny nie wyobrażają sobie treningu. Oczywiście na początku raczej mówimy o bieganiu zdecydowanie poniżej godziny dziennie, by zbytnio się nie spalić na starcie.

Z czasem jednak samo bieganie pod domem przestaje nam wystarczać. Poszukujemy czegoś więcej. Chcemy spotykać się z innymi biegającymi, nawet w jakiś mniej czy bardziej poważny sposób rywalizować, no i co najważniejsze gonić swój własny czas i przesuwać granicę swoich możliwości. Do tego służą nam różne starty zorganizowane. Zapisujemy się różne biegi, opłacając mniejsze lub większe wpisowe i czekamy by pobiec. Wiąże się to oczywiście z pewnym zagrożeniem: a to nagle nam coś wypadnie w tym dniu i pupa ( a zwykle należy się zapisywać z dużym wyprzedzeniem, a nie jesteśmy w stanie określić, co akurat w tym dniu nam wypadnie), do tego dobiegają rosnące systematycznie ceny pakietów startowych, czasem problemy z dotarciem na miejsce ( nie zawsze znajdziemy bieg w najbliższej nam okolicy), czy na szczęście sporadyczne, ale jednak się zdarzające ryzyko odwołania biegu ( daleko nie patrząc – wiadomo w czym rzecz).

Na szczęście jest jedna inicjatywa, której ogromny rozwój spowodował, że staje się najpopularniejszą biegową formą zorganizowaną nie tylko, w naszym kraju, ale praktycznie na całym naszym globie. Piszę tutaj oczywiście o parkrun. Muszę przyznać, że jest to dla mnie mój największy biegowy motywator, powodujący, ze w dalszym ciągu chce mi się biegać i z niecierpliwością oczekuje kolejnych sobót. To właśnie parkrun spowodował, że tak się wkręciłem z biegową przygodę. Kiedy zaczynałem moje parkrun bieganie w listopadzie 2012 roku mieliśmy w Polsce 5 lokalizacji, a na całym świecie około 800. Obecnie w kraju mamy już ich 59, a na całym świecie 1719. Dla porównania w obecnych tygodniach w całym kraju odbywa podczas jednego weekendu się około 20-30 innych imprez biegowych. Nawet w przyszłym tygodniu, gdzie dochodzą nam niedzielne biegi WOŚP naliczyłem w weekend koło 25 biegowych startów, a parkrun  niezmiennie będzie 59, czyli ponad 2 razy tyle.

Można, a w zasadzie trzeba sobie tutaj zadać pytanie: co powoduje, że właśnie biegi Parkrun tak mocno podbijają biegowy rynek. Myślę, że powodów jest kilka. Pierwszy jest bardzo prozaiczny, czyli dystans, który musimy pokonać. Powiedzmy sobie szczerze: 5 kilometrów jest to taka przyjemna odległość do pokonania, którą praktycznie każda osoba, która nawet zbyt dużo i regularnie nie biega jest w stanie pokonać. A dla tych prawdziwych twardzieli biegania, jest to fajne wprowadzenie do głównego treningu, czy w jakiś sposób go podsumowania. Bo parkrun można zacząć lub zakończyć swój bardziej rozbudowany, sobotni trening. Do tego brak wpisowego. Jak już nie raz zwróciłem uwagę większość biegów w naszym kraju podniosła stawkę wpisową i dla sporej grupy osób biegających staje się to barierą, której nie chcą już przekraczać. A biegi parkrun od początku wyróżniał fakt, że były za free. Do tego cykliczność projektu i niezmienność terminów. Nie musisz się na nic zapisywać, pilnować terminu, ot masz wolną sobotę, chce ci się rano wstać i pójść pobiegać, nic tylko jechać na parkrun. Jedyne co potrzebujesz, to wydrukować swój indywidualny kod startowy, który po rejestracji otrzymasz na maila. Jak ci wypadnie jedna czy druga sobota, nic się nie stanie możesz pojechać w trzecią. Kolejnym powodem popularności jest właśnie liczba lokalizacji i ich umiejscowienie. W zasadzie poza województwem Świętokrzyskim w każdym praktycznie województwie mamy co najmniej jedną lokalizację parkrun. Co prawda w Podkarpackim czy Lubelskim po jednej, a w Podlaskim  dwie, no ale w pozostałych to już co najmniej po kilka. No i oczywiście pomiar czasu, możliwość porównywania swoich czasów w poszczególnych biegach, okresach czasu i tak jak nam potrzeba. Wymieniać  jeszcze można i można, że aż nowych stron w Wordzie  by zabrakło.

Podsumowując można napisać, że parkrun jest obecnie bez wątpienia najlepszym ambasadorem biegania na cały nie tylko nasz kraj. Bo w tym cyklu może wystartować każdy, byle tylko rankiem w sobotę chwilę dla siebie mógł znaleźć.


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o