Przygoda w escape room-ie

Ostatnio temat escape roomów stał się głośny, z wiadomego powodu. Muszę przyznać, że w zeszłym roku mieliśmy wypad firmowy do poznańskiego escape roomu. Musze przyznać, że sam pobyt wspominam całkiem przyjemnie. Owszem zamknięto nas w pokoju i tam mieliśmy jakieś zadania do wykonania, ale nie czułem niebezpieczeństwa wynikającego z ryzyka zapalenia czy innego wypadku losowego. Spędziliśmy w zamkniętym pomieszczeniu dwie, czy trzy godziny, praktycznie wszyscy wydostali się niego i było nawet bardzo fajnie. Można napisać, że taka impreza zupełnie inna niż wszystkie. Co prawda generalnie na imprezach raczej nie lubimy oddawać się rozrywkom umysłowym, raczej luźnemu piciu i innym swawolom, a tutaj mamy trochę inną niż standardową rozrywkę.

  No i tutaj właśnie mamy główne pytanie nasuwające się w takim przypadku: co dalej z przybytkami tego rodzaju. Czy w związku z nagłymi i chyba w tym przypadku spodziewanymi kontrolami nastąpi likwidacja tego typu placówek? No i jednocześnie nasuwa się kolejne: dlaczego dopiero teraz robi się kontrole, a nie kiedy takie escape roomy otrzymywały zgody czy tez licencje na działanie? Może właśnie potrzeba by zrobić taką kontrolę przez startem takiego pomysłu? Może faktycznie konieczna by była licencja np. bezpieczeństwa? Z drugiej strony taka tragedia może się wydarzyć w każdym biurze, hotelu, pensjonacie, czyli wszędzie, gdzie siedzą ludzie i taką czy inna pracę wykonują. Nie jesteśmy w stanie zapanować nad zagrożeniami nad naszymi głowami wiszącymi. Możemy przechodzić przez ulicę i może nam spaść cegła na głowa i nas zabić. I czyja wtedy jest wina: budowlańców, którzy dom stawiali? Jak mam być szczery, to w tym przypadku jednego nie rozumiem. Jak może nie być w takim pomieszczeniu jakiegoś guzika możliwiającego alarmowego otwarcia drzwi, o systemie antypożarowym zalewającym cały pokój, nie wiem wodą czy pianą aktywną. Zresztą jak można kogoś zamknąć bez możliwości alarmowego wyjścia z pokoju. Tak samo zanim zamkną kogoś w takim pomieszczeniu powinno się go poinformować, że w razie czego: gaśniaca jest tu, alarm tu, a bezpiecznie wyjście bez rozwiązaywania zagadek tam. Jeżeli ktoś będzie chciał skorzystać bez zagrożenia, trudno jego strata, ale w razie takiej sytuacji jaka wystapiła trzeba dać bioracym udział szansę wydostania, a nie robienia z escape room-u pułapki bez wyjścia.

Pytań i zagrożeń w życiu jest wiele. Można nspisać, że całe nasze życie to jeden wielki escape room, z którego wcześniej czy później wszyscy uciekniemy.. No i ostatnie pytanie: czy to co się wydarzyło wpłynie w jakiś sposób na frekwencję w escape roomach w przyszłości. Na początku może w jakiś sposób część ludzi powstrzymywać, ale i będą i tacy, których to dodatkowo zmotywuje by taką wizytą zaliczyć. Na zasadzie: a mi się udało, przeżyłem, a jakiego zastrzyku adrenaliny doświadczyłem. No właśnie, nie ważne czy rozsądne liczy się dreszcz w duszy… Szkoda tylko, że taka tragedia musiała się wydarzyć i po niej dopiero różne refleksje napływają…


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o