Pobiegliśmy w rytmie Orkiestry

Wczorajsza pogoda przypominała raczej zgniłą jesień, niż mroźną zimę, co nie przeszkodziło mi udać się pod CK Zamek, by wziąć udział w firmowanym przez Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy biegu – Policz się z Cukrzycą. Jak już parę dni temu pisałem, był to jeden z wielu biegów, który wczoraj pod tym szlachetnym patronatem w całym kraju się odbyły.

Na miejscu byłem już w okolicach 10.30, wrzuciłem datek do puszki, a następnie odebrałem pakiet startowy – kilka napojów gazowanych, baton z czekolady gorzkiej, a także zwykła woda niegazowana i oczywiście numer startowy. Muszę przyznać, że byłem pod wrażeniem. W końcu Organizatorzy nie mieli żadnej pewności, kto jaką kwotę do puszki wrzuci, a jednak się mocno postarali, mimo że ryzyko było spore. Przed biegiem w Zamku wraz z każdą chwilą rosnącą grupą osób czekaliśmy na start. Dzięki temu, mimo że pogoda była, jaka była czyli taka trochę jak kierunkowskaz włączony w samochodzie ( pada, nie pada), to my w cieple i suchości spokojnie mogliśmy czekać na start.

No, ale w końcu przybiegł odpowiedni czas i trzeba było wyjść na dwór i udać się na start. Atmosfera super, ze sceny kapela ostro przygrywała, nawet losowanie szczęśliwych numerów, które coś tam wygrały się odbyło ( pierwszy wylosowany, był jeden przede mną), a potem z kilkuminutowym opóźnieniem ruszyliśmy przed siebie. Sam bieg w centrum miasta na dystansie niecałych trzech kilometrów, w zasadzie można napisać, że się odbył i było super. Ot biegliśmy sobie w centrum miasta po ulicach nie zwracając uwagi ma czerwone światła, czyli ekstra. Co prawda w jednym przypadku była pewna kolizyjna sytuacja. Na chodniku przed światłami stał pan. Po ulicy my biegniemy. Nagle robi się zielone i pan nie zwracając uwagi na biegnących, nagle wchodzi na ulicę. Jakim cudem nikt go nie staranował, to nie mam pojęcia, ale udało mu się przejść. Biegnąc zastanawiałem się: kozak czy głupiec, ale to nie miało znaczenia. Najważniejsze, że nic się nie stało.

Po kilkunastu minutach dotarliśmy do mety w cudownych nastrojach. Muszę przyznać, że po takim biegu, kiedy jeszcze mogliśmy komuś pomóc czułem się naprawdę super. W sumie pobiegło nas 258. Muszę przyznać, że to jeden z przyjemniejszych biegów, w których brałem udział. Na koniec jeszcze pewna refleksja. Orkiestra gra już od 27 lat. Przez 25 lat dziennikarze Telewizji Publicznej wspierali z ekranu i osobiście, pokazując się przed kamerą z serduszkami przypiętymi do ubrać. Od dwóch lat nic, zero, cisza, marginalizowanie, a nawet ośmieszanie. Oglądałem wczoraj wieczorem Fakty w komercyjnym, ale przez to niezależnym TVN oraz prorządowe Wiadomości w 1 programie TVP. W TVN prowadzący z serduszkiem, dużo informacji od pierwszych minut o Orkiestrze. W zasadzie Orkiestra motywem przewodnim całyh Faktów. W Wiadomosiach ani śladu serduszka u prowadzącego. Po 16 minutach około 30 sekundowa wzmianka o WOŚP. Za to zaraz po od razu kilka minut o Caritasie. Tak jakby pokazać, że Caritas jest ważniejszy i lepszy od WOŚP, a przecież każda forma pomocy jest tak samo ważna. Pierwsza partia i władza w historii, która boi się WOŚP-u? Coś takiego pamiętam z czasów komuny. Co nie było po myśli władzy miało nie istnieć w świadomości społecznej, a jak nie dało rady zamieść pod dywan to się albo ośmieszało, albo właśnie marginalizowało. Taki trochę powrót do przeszłości. Strasznym cieniem nad wczorajszym świętem położył sie zamach na Prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. O tym jednak jutro…


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o