Na bieganie to i psychiatra nie pomoże

Jak już nie raz ostatnio pisałem zrobiła się nam zima. Przynajmniej u nas jeszcze z gatunku przyjemnych, gdyż temperatura do minus pięciu i sporadyczne opady śniegu, ale jednak zima. W końcu jak klasyk powiada, jak zima, to musi być zimno. Wiadomo, że w taką pogodę to my dorośli najchętniej na bujany fotel, ewentualnie kanapę, kaloryfery odpalone ( ewentualnie różne piece, piecyki i inne przedmioty grzewcze) i siedzimy zanurzając się w domowym ciepełku starając nie myśleć, o tym co za oknem. W końcu w taką pogodę, to jak się mówi, nawet psa na dwór się nie wygodni.

No, ale są wyjątki. Oczywiście zalicza się do nich także spora grupa osób biegających, którym zima nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie z bieganiu w mrozie znajdują prawdziwe upodobanie. Powiedzmy sobie  tak cicho na ucho: bieganie w mrozie ma naprawdę dużo uroku. Jak ktoś się dziwi, to faktycznie przyznaję szczerze, że bieganie jest formą psychicznego, a nawet fizycznego uzależnienia. Tak trochę jak papierosy, alkohol, narkotyki, tyle że mimo wszystko wydaje się być bardziej zdrowe. No i z tą jeszcze różnicą, że o ile na inne uzależnienia i obciążenia psychiczne może nam pomóc lekarz specjalista ( czyt. psychiatra), to w naszym przypadku raczej nie da on rady. No bo jak można leczyć uzależnienie od biegania? Raczej trudno, bo trzeba znaleźć coś czym pasję można zastąpić, a to oznacza gaszenie ognia ogniem, gdyż jedną pasję, trzeba zastąpić drugą. No chyba że wejdziemy w fazę zupełnego lenia, a to już nawet nie jest zdrowe.

Na koniec jeszcze jeden szczyt psychicznego uzależnienia. Bo można zrozumieć wszystko, ale by w wolną sobotę, kiedy można pospać na 9 rano się zrywać i nie ma znaczenia, we mróz, deszcze i ogólnie paskudnie, a jechać tylko po to czasem gdzieś tam to miejskiego parku, czy na drugi koniec kraju, albo i poza jego granice tylko po to, by głupie 5 kilometrów się przebiec to już zupełne tup-wariactwo


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o