Przekleństwo męskiej grypy

Nie jest tajemnicą, że my faceci lubimy chełpić się swoją męskością, siłą, pokazywać co to nie my. W końcu to facet ma być tym obrońcą domowego ogniska dając całej reszcie  rodziny poczucie bezpieczeństwa. Powiedzmy sobie szczerze, jednym bardziej, drugim mniej, ale jakoś nam się to udaje i staramy się być prawdziwymi obrońcami domu.

Niestety z racji tego, że naszej sile nasz dom ma się opierać jest ona często atakowana przez przekleństwo losu w postaci różnych chorób, pokazujących że wcale z tą naszą mocą nie jest tak dobrze. Chyba taką najbardziej znaną przeklętą chorobą nad nami facetami wiszącą jest męska grypa. Kiedy męska grypa nas dopada to jesteśmy w stanie umierania i wyglądamy jak wyglądamy. Dla naszych pań jesteśmy wtedy jednym leżącym nieszczęściem, co jest dla nich trudno zrozumiałe, gdyż one też grypę przechodzą i bynajmniej wtedy nie umierają. Jednak okazuje się, że męska grypa to nie mit i coś jest na rzeczy. Jak podaje strona zdrowie.pap.pl

Większość kobiet miała okazję oglądać zjawisko „męskiej grypy” w naturze. Nie chcemy tego wytykać naszym ukochanym panom, ale wyglądają wtedy jak kupka nieszczęścia. Katar, załzawione oczy, ogólna niemoc. Wystarczy temperatura 37,5 stopni Celsjusza by nasz mężczyzna znajdował się niemal na granicy życia i śmierci.  Słownik Oksfordzki podaje następującą definicję „męskiej grypy”: „Przeziębienie albo podobne pomniejsze dolegliwości doświadczane przez mężczyznę, który wyolbrzymia objawy tej choroby.”
Ale czy rzeczywiście panowie wyolbrzymiają objawy infekcji? Kwestią „męskiej grypy” postanowił zająć się na poważnie kanadyjski lekarz Kyle Sue z Memorial University of Newfoundland. Zebrane przez siebie dane opublikował świątecznym numerze „British Medical Journal” (BMJ). Wynika z nich, że takie zjawisko rzeczywiście może istnieć, a jego przyczyny tkwią w biologii.

Wiele wskazuje na to, że mężczyźni „umierają” z powodu zwykłego przeziębienia przede wszystkim dlatego, że ich system odpornościowy działa nieco inaczej niż kobiecy. Winne są temu hormony płciowe. Przemawiają za tym badania prowadzone zarówno na myszach, jak i z udziałem ludzi. Wiele analiz dowodzi na przykład, że u samic gryzoni reakcja immunologiczna na rozmaitego rodzaju infekcje jest znacznie ostrzejsza niż w przypadku samców. Hormonem, który działa ochronnie w tym przypadku jest m.in. estradiol. Potwierdzają to testy na pobranych z nosa ludzkich komórkach nabłonka zainfekowanych wirusem grypy. Kiedy te komórki wystawiono m.in na działanie żeńskiego hormonu estradiolu miano wirusa (stopień skażenia) spadał w przypadku tkanek pobranych od kobiet, ale nie mężczyzn.reszta https://zdrowie.pap.pl/byc-zdrowym/meska-grypa-istnieje-naprawde

Czyli jak widać męska grypa to nie mit i mimo całej naszej siły i potęgi mamy prawo umierać, kiedy męska grypa nas dopadnie. No i niestety z parkrun dzisiaj nici.


2
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
GPNowak
Gość
GPNowak

Życzę szybkiego powrotu do zdrowia i biegania, ale pamiętaj że nie ma co zdrowiem ryzykować. 🙂
Póki co pozdrawiam z Treviso i pamiętaj -13…..