Zaharatowany bieganiem, czyli atak zarazków odparty,

Niestety obecny stan pogodowy nie sprzyja zbytnio naszemu zdrowiu. Można śmiało napisać, że wraz z także mało zimową zimą nadciągnęły całe dywizje zarazków różnych gryp, przeziębień i innych schorzeń, by wisząc nad nami wyszukiwały cele na które co jakiś przypuszczały gwałtowny atak. W zasadzie nikt z nas przed takim szturmem nie jest bezpieczny i każdy czy każda musi się liczyć z tym, że wcześniej czy później, częściej lub rzadziej będzie musiał lub musiała stoczyć z tymi zarazkami bój zdrowotny. Bój taki ma dwa zakończenia: albo atak odeprzemy, albo w łóżku na około tydzień wylądujemy. Wszystko uzależnione jest od tego, jak nasz pancerz ochronny jest zbudowany i jakimi dodatkowymi siłami wspomagany. Oczywiście mogą to być siły wzmocnione dywizjami z aptek przybyłymi, jak i nasza wewnętrzna moc pancerna różnymi formami hartowania wzmocniona. W naszym przypadku jest to hartowanie bieganiem, co wbrew pozorom wcale nie jest słabym wsparciem.

Muszę przyznać, że w zeszły weekend nastąpił taki zmasowany atak na mnie. W efekcie w sobotę nie poszedłem na parkrun, ale broniłem się okopany wystawiając apteczne baterie i waląc równymi salwami w nacierające zarazki. Muszę przyznać, że kanonada była bardzo głośna, a zarazki mimo wielkich strat nie zamierzały rezygnować. Nawet udało im się w nocy z soboty na niedzielę skruszyć część murów, niszcząc parę baterii i zdobyć pewien przyczółek w moim organizmie, ale niedzielna kontrofensywa zażegnała niebezpieczeństwo. Potem wczoraj nastąpiła z mojej strony poważna kontrofensywa, która coraz bardziej zaczęła odpychać zarazki ode mnie.

Na obecną chwilę niebezpieczeństwo wydaje się być zażegnane, ale oczywiście straty jakieś są i czuję, że trzeba je będzie uzupełnić. Oznacza to, że znowu trzeba po 4 dniach przerwy ruszyć do biegania, by na nowo osłabiony mur wzmocnić, a nowe baterie anty-zarazkowe rozstawić na tyle gęsto, by odparły kolejny atak zarazków. Powiedzmy sobie szczerze. Zarazki, to są takie cholery, które nigdy nie odpuszczą i zawsze musimy być gotowi na kolejną bitwę, by znowu je odeprzeć. A do tego niezbędna jest odpowiednia artyleria z godną ilością amunicji oraz jak najmocniejsze mury, które nie runą, jak w pewnej znanej pieśni.


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o