Ogólnoświatowy fenomen biegowy

Od czas do czasu nawiązuję do mojego ulubionego cyklu biegowego podziwiając jak niesamowicie rozwija się on na całym świecie. Oczywiście jest tu  mowa o parkrun. Bez wątpienia mogę napisać, że właśnie dzięki parkrun moja biegowa historia ciągle jeszcze trwa. To właśnie on wyzwala we mnie dalszą chęć trenowania, oraz cotygodniowego udawania się na Cytadelę, by w grupie takich samych jak ja wielbicieli cyklu z naszą ulubioną piąteczką się zmierzyć.

Kiedy zaczynałem moją biegową przygodę, na całym świecie mieliśmy coś koło 460 parkrunów w bodajże 5 czy 6 krajach. U nas w Polsce było ich wtedy coś między 4 a 6: Łódź, Gdańsk, Gdynia, Poznań i chyba jeszcze jedno, albo dwa miasta. Od tego czasu minęło 7 lat i parkrun obejmuje już 1745 lokalizacji w 20 krajach, w których dzięki pomocy prawie 450 tysięcy wolontariuszy pobiegło już ponad 3 i pół miliona osób biegających. W samym naszym kraju mamy już 59 lokalizacji, w których do tej pory pobiegło ponad 52 tysięcy ludzi. Oczywiście nie byłoby to możliwe bez pomocy tysięcy wolontariuszy, który tydzień w tydzień pojawiają się, byśmy my mogli bez przeszkód pobiec, oraz naszymi wynikami się cieszyć.

Jak dla mnie parkrun jest bez wątpienia fenomenem na skalą ogólnoświatową. Możemy napisać, że w naszym bardzo skomercjalizowanym świecie, gdzie wszystko w zasadzie jest podporządkowane wszech rządzącej mamonie, jest to taka perełka, pokazująca, że nie wszyscy tylko dla pieniędzy wszystko musza robić. Powiedzmy sobie szczerze: 90% jest robionych dla kasy, po to by organizatorzy dając owszem nam jakąś frajdę, ale głównie kasę na tym zarobili. I jest to ok, bo w końcu nikt nie jest instytucją charytatywną, i jeżeli ktoś chce nam zrobić dobrze, to musi coś z tego mieć. Cały świat to jest jeden wielki biznes, gdzie każdy na każdy w jakiś sposób stara się zarabiać. Nie ma w tym nic złego, bo w końcu wszyscy z czegoś musimy żyć. A jednak są wyjątki nijako potwierdzające tą regułę. I to należy do niej właśnie parkrun. Jest to inicjatywa z naprawdę zaje…stym rozmachem ( można tutaj śmiało napisać: „mają rozmach skur…syny”), a jednak bez kasy i całkowicie za free. I co najweselsze, mimo że za darmo, mimo że nikt tutaj nie zarabia, to wcale nie ulega wygaszania, a wręcz przeciwnie płonie coraz bardziej.

Ostatnio gdzieś mi mignęła informacja, że parkrun ciągle szuka nowych lokalizacji w kraju, więc sam jestem ciekawy z iloma zakończymy ten rok. No i oczywiście z iloma krajami na rozkładzie, gdyż nie wygląda mi byśmy mieli się zatrzymać. Parkrun bez wątpienia obejmuje coraz większy kawał biegowego tortu.


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o