W tuptającym tłumie każdy biega tak jak umie

Muszę przyznać, że od czasu do czasu nabiegają mnie różne refleksje związane z naszą biegową pasją. Jedna z nich, która trochę częściej niż zwykle mnie dopada, jest związana z szeroko pojmowanym trochę poważniejszym podejściu do naszego treningu. Tak, żeby nie biegać dla samego biegania, ale ustawić sobie jakiś cel i starać się do niego dążyć.

Oczywiście w większości przypadków takimi celami są różne czasy, do których staram się dobiec. W tym celu dopasowujemy swój cykl treningowy do znalezionej w sieci, albo podanej przez bliższego czy dalszego znajomego rozpiski biegowej. No i staramy się zgodnie z nią kilometry kręcić, do danego czasu się dopasować i czujemy żywy ogień w naszych żyłach zamiast krwi płynący. No i staramy się, walczymy, gnieciemy, dusimy i co tam jeszcze potrafimy, aż w pewnym momencie ( wcześniej czy później) dobiegamy do wniosku, ze tak naprawdę, po żadnego grzyba nie jest to nam potrzebne. Bo i tak naprawdę nigdy żadnymi mistrzami nie będziemy, wszelkiego rodzaju ogólnie szanowane rekordy są poza wszelkimi naszymi możliwościami, a te całe wielkie życiówki, które ustanawiamy, poza nami samymi nikogo więcej nie interesują. Więc po kiego grzyba się wysilać, męczyć, jak można biegać sobie samemu tylko dla swojej przyjemności, bez zbytniego użerania się z mijającymi sekundami. Biegamy sobie tak jak potrafimy, tak jak umiemy i za każdym razem uzyskujemy optymalny dla nas w danym dniu czas, dopasowany do naszych akuratnych możliwości.

I tak naprawdę myślę, że to jest w tym wszystkim najpiękniejsze. Bo nie jest ważny czas, tylko sama przyjemność związana z pokonaniem takiego, a nie innego dystansu. Owszem są tacy, którzy jeszcze mogą, którzy jeszcze chcą przesuwać swoje granice możliwości, ale to wszystko do pewnego czasu. Można napisać, że tak jak z wiekiem przychodzi, tak też w wiekiem odchodzi i różnie nasze życiowe, czy też jak w tym przypadku biegowe priorytety się układają. To trochę jak w seksie:  w pewnym wieku nie ma takiego znaczenia, jak szybko dojdziemy, tylko jak długo rozkosz będziemy w stanie dozować i ją smakować. Można dodać, że ku obopólnemu zadowoleniu. Bo tak naprawdę każda osoba niech biega tak jak lubi i jak jej czy jemu pasuje, a niech uzyskanym czasem, jeżeli nie jest to aż takie ważne się nie przejmuje.


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o