To się nazywa pozamiatać

Dzisiaj coś z zupełnie innej bajki, czy też planety, gdyż czasami tak trzeba. Wczoraj oglądałem sobie program jeden z dziesięciu. Był to ostatni odcinek serii 20 programów, więc wiadomo było, że jeżeli zwycięzca zdobędzie odpowiednią ilość punktów, to z pewnością wystąpi w dzisiejszym wielkim finale.

Muszę przyznać, że początkowo nawet nie patrzyłem, tylko słuchałem kątem ucha, pisząc coś na kompie. Jednak w pewnym momencie jeden z zawodników zwrócił na siebie moją uwagę, gdyż o chwile mówił: poproszę dla siebie i łykał pytania niczym karp makaron ponęcony przez wędkarzy. Był to już finał, więc grał tylko z dwoma rywalami, gdyż walki całej grupy jakoś nie zarejestrowałem. Za to ostatnie minuty rozgrywki… Można napisać , że w porównaniu ze swoimi konkurentami był jak ferrari na torze F1 goniący się z dwoma polonezami. Napiszę tylko, że ponad połowę pytań wziął na siebie, w przerwie między seriami jakby mimochodem wycinając swoich rywali. Jeden odpadł na samym początku, a drugi praktycznie na ostatniej prostej. Muszę przyznać, że współczułem ten panu, który słuchając rzeź, jaką jego rywal robi z pytaniami musiał zdawać sobie sprawę z faktu, że szans nie ma żadnych. No, ale pewno zawsze jakaś płonna nadzieja była. No, ale zgasła błyskawicznie w zasadzie w trzech czy czterech pytaniach. No, a nasz bohater „zaliczył” wszystkie pytania zdobywając grubo ponad 400 punktów wskakując na pierwsze miejsce listy wygranych z chyba ponad dwukrotną przewagą nad drugim zawodnikiem.  To, co wczoraj miało miejsce, to można określić krótko: pogrom, a cały odcinek niczym rzeź niewiniątek. Trochę jakby student ostatniego roku porównywał swoją wiedzę z uczniami szkoły podstawowej będącymi na poziomie czwartej, góra piątej klasy. Muszę przyznać, że jestem bardzo ciekawy dzisiejszego finału. Jeżeli nie zdarzy się nic niespodziewanego, to przejedzie walec wiedzy i wyrówna. Jak ktoś ma czas i ochotę na takie dziwy popatrzeć, to zapraszam dzisiaj na jednego z dziesięciu. Jak ktoś dzisiaj będzie oglądał, niech zwróci uwagę na pana Dominika.


1
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Recenzencki
Gość

Też słucham tego “kątem ucha” i czasami wiedza niektórych uczestników mnie powala – ze zdziwienia oczywiście.