Wiosenne bieganie zimową porą

Na początku jeszcze chciałbym na chwilę nawiązać do wczorajszego finału programu jeden z dziesięciu. Zgodnie z przewidywaniami wygrał pan Dominik, jednak trzeba przyznać, że jeden z jego konkurentów – pan Paweł na początku stawił mocny opór, także biorąc pytania dla siebie. Jednak wystarczyło tylko jedno przekazanie pytania trzeciemu zawodnikowi, który z kolei „uruchomił” kolejnym pytaniem pana Dominika, który co wcale mnie nie zdziwiło znowu „pozamiatał”.

No, ale już przebiegam do istoty, jądra czy jak kto woli dzisiejszego wpisu. Niby jeszcze do tej prawdziwej czy tej astronomicznej czy kalendarzowej mamy 14 dni do pierwszej oraz 15 do drugiej, ale pod względem pogodowym, to już od dłuższego czasu zima jest raczej w odwrocie, pod wpływem wiosennej ofensywy. Niby dla nas, osób biegających nie ma zbytnio znaczenia, jaka pora roku nam panuje, gdyż w każdej oddajemy się naszej pasji praktycznie tak samo, ale jednak pod względem psychiki, to już coś odczuwamy. Oczywiście, możemy się zarzekać, że nam to powiewa, fruwa i pływa jaka pora roku jest, bo z każdej bierzemy, to co w niej najpiękniejsze, ale … No właśnie zawsze jest jakieś ale. Powiedzmy sobie szczerze, późna jesień czy zima nie są porami roku, które napawają nas entuzjazmem. Można nawet napisać, że jest dokładnie odwrotnie i tak naprawdę nie za bardzo nam się chce, a nasza motywacja do jakiejkolwiek ponad planowanej czy też służbowo czy domowo wymaganej aktywności jest na poziomie delikatnie mówiąc blisko zera, albo wręcz do zera docierając. Tak w skrócie: nie chcę, nie mogę może zarobiony jestem. Czym, to już nie ma znaczenia, ale jestem.

Zupełnie inaczej sytuacja wygląda, kiedy czujemy już nacierający front wiosenny, na nawet tylko samym jej zapachem poprzedzony. Od razu nasze jestestwo z ponurej duchowej i cielesne wegetacji, przeskakuje na całkowicie inny biegun szalonego robienia co się da. Nawet wtedy, kiedy przynajmniej teoretycznie się tego nie da. Na skraju wiosny my już możemy wszystko i wszystko da się zrobić. Dotyczy to naszych wszystkich życiowych obszarów: od zawodowych do prywatnych. No i oczywiście dotyczy to także biegania. W końcu zupełnie inaczej się biega, kiedy nosem wciągamy wszechobecny zapach wiosny. Tak w skrócie: po prostu chce się biegać. W końcu życie jest piękne i trzeba brać z jego pełnymi garściami. Może jeszcze nie wiosna, ale przedwiośnie już bardzo tak.


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o