Bieganie na progu wiosny

Muszę przyznać, że ostatnio z pewnym zdziwieniem przeczytałem tekst w czołowym, naszym narodowym portalu biegowym na temat biegania wczesną wiosną http://polskabiega.sport.pl/polskabiega/1,105610,17713704,Bieganie_wczesna_wiosna___Jak_uchronic_sie_przed_choroba.html

Poważnie się zastanawiałem do kogo jest przeznaczony ten tekst: czy dla biegaczy początkujących, czy raczej takich starych całkowicie amatorskich wyjadaczy jak większość z moich miłych gości.

Jeżeli jest to tekst przeznaczony dla tych, co właśnie wkraczają w stan biegowego transu i nie mają jeszcze praktycznie żadnego rozeznania w temacie, to jak mam być szczery, namawianie kogoś do pierwszych biegów w taką pogodę jak jest teraz nie jest rzeczą zbyt szczęśliwą. Jeżeli ktoś nie ma tego zbudowanego przez setki pokonanych w różnych warunkach prywatnego, zdrowotnego pancerza ochronnego, to wychodzenie na pierwsze treningi dla nieprzygotowanego do szoku termicznego organizmu może być po prostu zgubne. I w efekcie, cała rozpalona świeżym ogniem pasja w zderzeniu z deszczem, chłodem oraz ogólnie paskudną pogodą, może w najlepszym wypadku zagasić całą pasję, a w najgorszym nawet wylądować z chorobą z łóżku, co już spowoduje, że nawet myśl w przyszłości kolejnej próbie wyruszenia w biegowe trasy będzie dla nas wstrętna. Dlatego, jeżeli ktoś czuje nieodpartą potrzebę ruszenia w biegowe tango, to niech lepiej na razie pójdzie gdzieś na treningową bieżnię, gdzie nie będzie narażony na zdrowotne wstrząsy. A na dwór wyjdzie wtedy, kiedy pogoda zrobi się na tyle fajna, że bieganie na zewnątrz będzie najprawdziwszą przyjemnością. Powiedzmy sobie szczerze, bieganie w szczycie wiosennym, kiedy czujemy prawdziwy zapach i smak Królowej Życia jest najbardziej budującą częścią naszego biegowego sezonu. Dlatego zamiast wybiegać na siłę lepiej poczekać aż będą do pierwszych biegów odpowiednie warunki.

Z kolei my, którzy już tych sezonów trochę przebiegliśmy, cóż mamy własne wyrobione metody, jak sobie radzić w takich warunkach. Jak już nie raz pisałem, każda z osób biegających jest inna i ma zupełnie inny zakres wytrzymałości i ochronności. I to co w obecnym ubiorze biegowym jest dobre dla jednego wcale nie musi być tak samo dobre dla drugiego. Dlatego niech każdy czy każda z nas wsłuchuje się w potrzeby i głos własnego organizmu oraz rozumu, a one już doskonale nas nakieruje na to, jak się ubrać,  w co się ubrać i jak biegać, by było dobrze, a nasz ochronny zdrowotny biegowy pancerz z każdym kilometrem tężał, a nie się osłabiał. Dlatego dla mnie „uniwersalne rady, dobre dla każdego”, z założenia są dobre dla tego, kto je tworzy i osób o zbliżonych możliwościach, a dla sporej grupy mogą okazać się wręcz szkodliwe, bo np. zbyt ciepło ubrani się przegrzejemy, spocimy nad miarę i wybiegnie z tego jedna wielka zdrowotna kaplica.

Nie mam wątpliwości, ze dla wielu z nas te porady mogą się okazać zbawienne, ale mogą być tacy indywidualiści, dla których mogą okazać się zgubne. Dlatego nie polecam łykania wszystkich biegowych porada jak leci, tyle przesiewania je przez sito swoich możliwości.


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o