Dzisiaj biegamy po irlandzku.

Dzisiaj jest wyjątkowy dzień, czyli wielkie święto naszej drugiej ojczyzny Irlandii ( w końcu tam mieszka, a jak jeszcze nie to wkrótce będzie mieszkało) więcej naszych rodaków niż rdzennych mieszkańców Zielonej Wyspy. Dlatego postanowiłem trochę więcej czasu przeznaczyć dzisiaj na ten właśnie temat. Jak podaje nieoceniona w takich sytuacjach ciocia Wiki:

Dzień Świętego Patryka (ang. Saint Patrick’s Dayirl. Lá ‘le Pádraig lub Lá Fhéile Pádraig) – irlandzkie święto narodowe i religijne obchodzone 17 marca, święto patrona Irlandii – św. Patryka. Dzień Świętego Patryka jest dniem wolnym od pracy ( akurat mamy dzisiaj niedzielę, więc chyba nadmiarem łaski w tym roku to nie jest)  w Irlandii[1]Irlandii Północnej[2]Nowej Fundlandii i Labradorze[3] oraz na Montserrat[4]. Najważniejszą tradycją obchodów dnia św. Patryka jest noszenie ubrań w kolorze zielonym. Zielony to narodowy kolor Irlandii, nawiązujący do trawiastego krajobrazu wyspy i symbolizujący koniczynę przypisywaną tradycyjnie świętemu Patrykowi. Irlandczycy w wielu miastach organizują festyny i uliczne pochody, w których dominuje właśnie zieleń.

Głównym symbolem święta jest shamrock, która jest także jednym z symboli związanych tradycyjnie z Irlandią. Według legendy o św. Patryku, wykorzystał on tę roślinę aby wyjaśniać pierwszym irlandzkim chrześcijanom dogmat o Trójcy Świętej. Nie mogli oni zrozumieć, jak to jest możliwe, że są Trzy Osoby Boskie, a jednocześnie są one jednym Bogiem. Jeszcze inną tradycją związaną z obchodami Dnia św. Patryka jest tradycja picia whiskey[a][5] (hmmm, a u nas my pijemy Guinnesa) – obowiązkową szklankę whiskey zwie się „dzbanem Patryka”. Za tą tradycją stoi legenda, wedle której święty Patryk nastraszył pewną karczmarkę, która nie dolewała pełnej miarki trunku, że przez to pojawią się w jej karczmie potwory. Wystraszona kobieta od tego czasu zawsze napełniała szklankę do pełna[6].

17 marca jest dniem śmierci św. Patryka, stąd tego dnia co roku wspomina się jego życie i dokonania.

No, ale nie tylko piciem Irlandczycy swoje święte celebrują. Tak, jak my mamy w ważne narodowe daty nasze patriotyczne biegi, tak dzisiaj w Irlandii także odbywa się szereg imprez biegowych w kolorze zielonym i właśnie czarnym kolorze narodowego irlandzkiego piwa. Jak tak tylko pobieżnie przebiegłem wzrokiem po wynikach, kiedy wrzuciłem do wyszukiwarki odpowiednie hasło, to wybiegło mi tyle różnych imprez biegowych na dystansie od 1 mili przez 5 kilometrów, 5 mil do 10 kilometrów, że nic tylko wybierać i przebierać. W najbardziej obleganych podbiegnie i praiwe dziesięć tysięcy zielonych elfów, krasnoludków czy diabli wiedzą jak ich określić, bo i pewno gnom też się zakręci. Najczęstszym co prawda dystansem jest 5 kilometrów, ale jest to zapewne związane z faktem braku cierpliwości by dłużej biec po kufel wspaniałego, irlandzkiego piwa. A dzisiejsze imprezy biegowe jak jedna kończą się jednym z pubów. Zresztą wiele z nich odbywa się właśnie pod egidą tego czy innego piwnego lokalu. I tłum odzianych na zielono Irlandczyków do nich w biegowym rytmie zmierza. Ciekawe ilu ufoludków w tym tłumie się zmiesza. Bo mieszkańcy innych planet i światów także w smaku Guinnessa gustują

Tak więc dzisiaj świętujemy na zielono, co oznacza, że też się przebiegnę ubrany w zieloną koszulkę a w domu już czarna puszka wiadomego piwa na mnie będzie oczekiwała.


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o