Wilcza natura osób biegających

Na początku krótkie wprowadzenie. Kiedy generalnie mówimy, czy myśli o wilkach, to pierwsze skojarzenie jest raczej negatywne: drapieżca, zabójca, wręcz zbój zwierzęcy, który patrzy jak kogo upolować i  zeżreć.  Z drugiej strony podziwiamy wilki za ich wieczne pragnienie wolności, dążenie przed siebie, niezależność, upór, siłę, pewien spryt i wytrwałość. Do tego w mitach rzymskich mamy także wilczycę w wersji bardzo pozytywnej, czyli tą, która opiekowała się założycielami wiecznego miasta czyli Remusem i Romulusem.

Co nam się jeszcze kojarzy z wilkami? Oczywiście stado, czyli wataha w której biegiem potrafią przemierzyć, nawet setki kilometrów, do tego para alfa, czyli wilcza para stanowiąca jakby władzę nad całym stadem,  zawsze z przodu za którą podąża reszta stada. Jak podaje strona wilki.pl wszystkie osobniki w stadzie mają do wykonania przynależne im zadania. Mamy tutaj osobniki beta i wilki podporządkowane i znające swoje miejsce w stadzie. Najsłabsze  osobniki czyli omega są zawsze z tyłu często odsuwane czy eliminowane na jakiś czas ze stada. Do tego mamy oczywiście jeszcze szeroko w kulturze rozumianego wilka jako typ samotny, podążający za swoją własną osobistą niezawisłością. Kiedy tak czytam i analizuję życie oraz zwyczaje wilcze dochodzę do wniosku, że my biegający mamy bardzo dużo wspólnego z tymi drapieżnikami..

Jesteśmy także bardzo niezależni, naszym bieganiem zaspakajamy  w jakiś sposób potrzebę wolności, swobody, pragnienia oraz chęć gonienia czasu, kilometrów czy czego nam jeszcze potrzeba. W większości przypadków niczym wilki samotniki podążamy nasze trasy podczas codziennych, czy parę razy w tygodniu przeprowadzanych treningów. Jednak od czasu do czasu łączymy się podczas biegów zorganizowanych w  taki niemal wilcze watahy, gdzie także ma każdy swoje miejsce jeszcze nawet przed startem im przynależne. Oczywiście z przodu mamy może nie parę, ale grupę biegaczy alfa, czyli elitę, biegowych przed chorągiewnych, zwał jak zwał, generalnie tych, za którymi w pokorze podąża cała reszta biegowego peletonu. No i potem oczywiście cały tłum biegających beta, delta, gama, epsilon i dalej w tył, aż do naszych biegowych osobników omega, którzy jak nie zdążą też zdarza im się być zabranych przez pojazd za biegającymi podążają i zbierający z trasy tych, którzy nie dali rady. Czyli też możemy napisać że zostali na jakiś czas wyeliminowani ze stada. No i mamy jeszcze jedną wspólną rzecz z wilkami. Kiedy dobiegamy do mety, to mamy taki wilczy apetyt, że rzucamy się na żarcie przygotowane przez orgów niczym te wilki na upolowaną zwierzynę. W końcu, kiedy dobiegliśmy, to też jakbyśmy upolowali.

I niech ktoś powie, że wilki nie są braćmi i siostrami osób biegających.


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o