Jedni wolno, drudzy szybko raz zającem, a raz rybką

No i znowu zaczynamy mocny sezon biegowy, co oznacza, że do biegowego peletonu wracają wszyscy ci, którzy w okresie zimowym zapadają w sen zimowy. Znowu biegowe ścieżki zapełniają się naszym biegowym rodzeństwem. Wielu z nas decyduje się, oprócz tradycyjnego i spokojnego treningowego tuptania na starty w biegach zorganizowanych, których oferta ja biegowym rynku jest tak głęboka i szeroka, niczym największy z ziemskich oceanów. Kiedy już decydujemy się na taki start, to możemy przyjąć dwie podstawowe biegowe strategie. Jedną możemy określić na zająca, a drugą na rybkę.

Na zająca, to chyba łatwo się domyśleć, kiedy usłyszymy sygnał, czy też znak startu, to tak maksymalnym skrócie zapie….amy w podskokach. Dajemy z siebie wszystko biegnąć tak szybko, jak tylko możemy. Oczywiście zając zającowi nie jest równy i jedne zające walczą o czołowe lokaty, a inne dalszymi miejscami się zadawalają, ale dają z siebie wszystko. No, a kiedy dobiegną do mety, to wcinają po biegowy posiłek, aż im się uszy trzęsą. No, a po wszystkim w spokoju kicają do domu.

Z kolei ci, którzy biegną na rybkę można napisać, że w spokoju biegną przed siebie niczym te ryby w ławicy płynąć w spokoju, trochę leniwie, kolorową, błyszczącą masą. Nie mają ogólnie potrzeby niespodziewanych przyśpieszeń, co nie zmienia faktu, że od czasu do czasu peleton także poszczególnymi swoimi elementami się podrywa, ale potem znowu wraca do spokojnego, jednostajnego biegu. I w tym spokojnym, ławicowym tempie także docierają do mety. A kiedy już dotrą, to także rzucają się na posiłek, niczym te ryby na zanętę przez wędkarzy wrzucaną, wymiatając wszystko do czysta. No, a kiedy wszystko już wymiotą spokojnie spływają do domu.

Oczywiście są to dwie główne strategię w których skład wchodzi wiele dodatków dopasowanych do każdej czy każdego z nas.  Tak jak już nie raz pisałem, każda osoba jest inna i ma takie czy inne swoje szczegółowe preferencje. No, ale ogólna zasada biegowa jest jedna: albo w czasie biegu dajemy z siebie wszystko, albo biegniemy na luzie, w spokoju i radosnym nastroju. Oczywiście do czasu, kiedy kopnie nas biegowa ściana, która równo dopada zarówno zające, jak i rybki.

Taka to dzisiaj biegowa dygresja, trochę na zasadzie: tok bym pisał tok bym pisał ino ni mam o czym.


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o